Najpierw dowódca kompanii reprezentacyjnej wojsk lądowych powitał Misiewicza słowami "Panie ministrze", później Misiewicz odebrał meldunek, a następnie powiedział: "Czołem, żołnierze". W odpowiedzi padło chóralne: "Czołem, panie ministrze", po którym rzecznik skinieniem głowy podziękował.

 

Nagranie fragmentu niedzielnych uroczystości zostało zamieszczone w serwisie youtube.com na koncie: JW_channel.

 

 

W regulaminie ogólnym sił zbrojnych Rzeczypospolitej Polskiej (pkt. 38), czytamy:

 

"Żołnierze są obowiązani oddawać honory:

 

1) Prezydentowi Rzeczypospolitej Polskiej;

2) Marszałkom Sejmu i Senatu;

3) Prezesowi Rady Ministrów;

4) Ministrowi Obrony Narodowej;”

 

Bartłomiej Misiewicz nie pełni żadnej z wymienionych funkcji.  

 

"Nie powinno się używać tytułów, które nie przysługują”  

 

- Nie spotkałem się z tym w Polsce ani za granicą. Nikt nie zwraca się np. do ministra prezydenckiego: "panie prezydencie" - powiedział dr Sibora. - Jest to niestosowne, to nie jest alter-ego ministra. Sposób zwracania się powinien być zgodny z jego rangą - dodał.

 

Według eksperta ds. ceremoniału państwowego, najpewniej była to "niekontrolowana nadgorliwość organizatorów". Dr Sibora dodał również, że Misiewicz sam powinien zaprotestować oraz to zdementować, ponieważ, według "Polskiego kodeksu honorowego" Władysława Boziewicza "nie powinno się używać tytułów, które nie przysługują”.  

 

O komentarz w tej sprawie poprosiliśmy także ministerstwo obrony narodowej. - Osoby z kierownictwa MON reprezentując Ministra Obrony Narodowej na oficjalnych uroczystościach mają obowiązek przywitania się ze sztandarem i żołnierzami - powiedział polsatnews.pl Bartłomiej Misiewicz, rzecznik prasowy MON.

 

Ponad tydzień temu, z okazji Święta Wojska Polskiego, Misiewicz został odznaczony przez ministra obrony narodowej Złotym Medalem za Zasługi dla Obronności Kraju.

 

Apel smoleński 

 

Podczas obchodów 96. rocznicy bitwy pod Sarnową Górą został odczytany również apel smoleński.

 

 

Jak zwrócił uwagę portal 06-400.pl, wymieniono w nim 13 osób, które zginęły w katastrofie prezydenckiego samolotu pod Smoleńskiem w kwietniu 2010 roku i poświęcono temu dwa razy więcej czasu niż żołnierzom poległym w 1920 roku pod Sarnową Górą.

 

Krwawe walki

 

Bitwa pod Sarnową Górą toczyła się w dniach 15-19 sierpnia 1920 roku. Była to jedna z ważniejszych walk na Mazowszu podczas wojny polsko-bolszewickiej. W bitwie zginęło ponad 800 polskich żołnierzy. Do niewoli trafiło 500 bolszewików do niewoli, a cała 4. armia bolszewicka właściwie przestała istnieć.

 

polsatnews.pl