Nie możemy zignorować zachowania sprzecznego z wartościami, na których od dawna bazujemy - napisali przedstawiciele Speedo na Twitterze.

 

Firma zapowiedziała także, że 50 000 dolarów, które miał otrzymać pływak, przeznaczy na wsparcie fundacji Save The Children. Pieniądze mają trafić do dzieci z Brazylii.

 

 

32-letni pływak zaznaczył w oświadczeniu, że szanuje decyzję sponsora.

 

Wycofują się także inne podmioty wspierające Amerykanina. Oferująca luksusowe produkty firma Ralph Lauren zaznaczyła, że współpracowała z nim w czasie igrzysk i nie zamierza przedłużyć umowy. Ze strony internetowej firmy zniknęły jakiekolwiek odniesienia do pływaka. Zrezygnowała także zajmująca się sprzedażą produktów z zakresu medycyny estetycznej firma Syneron Candela.

 

Nie zadeklarował się jeszcze co do dalszych losów umowy z 18-krotnym mistrzem świata japoński producent materaców Airweave, który w piątek zapowiedział, że będzie monitorował śledztwo toczące się w sprawie zawodnika.

 

- Tak długo jak Ryan jest szanowanym sportowcem, pozostanie naszym ambasadorem w USA do czasu jak to partnerstwo będzie dla nas efektywne - zaznaczył dyrektor generalny Airweave Motokuni Takaoka.

 

Do rzekomego rozboju (w tym kradzieży m.in. portfeli i kart kredytowych) miało dojść 14 sierpnia, gdy Lochte i trzej inni amerykańscy pływacy wracali taksówką z nocnej imprezy. Napadu mieli dokonać ludzie przebrani w mundury policyjne. W trakcie przesłuchania wyszło na jaw, że wersje Lochtego i jednego z jego kolegów nie są spójne, a wydarzenie zarejestrowały kamery bezpieczeństwa. W rzeczywistości sportowcy brali udział w incydencie na jednej ze stacji benzynowych. Mieli tam spowodować zniszczenia w toalecie, po tym gdy wdali się w awanturę z ochroniarzami.

 

Przeprosiny pływaka

 

Gdy kłamstwo wyszło na jaw, Lochte zamieścił na portalu społecznościowym przeprosiny. 12-krotny medalista olimpijski próbował się usprawiedliwiać.

 

- Chcę przeprosić za to, że nie byłem ostrożniejszy i uczciwszy przy relacjonowaniu wydarzeń tamtego dnia oraz za to, że odciągnąłem uwagę od wielu sportowców, którzy spełniali wówczas marzenia, biorąc udział w igrzyskach. To traumatyczne przeżycie - być późno z przyjaciółmi w obcym kraju, zmagając się z barierą językową i mając przed sobą obcego człowieka z wycelowaną w siebie bronią oraz domagającego się pieniędzy, jeśli chcesz odjechać. Powinienem być bardziej odpowiedzialny co do sposobu, w jaki podszedłem do tej sprawy - napisał 18-krotny mistrz świata.

 

W wywiadzie udzielonym w sobotę brazylijskiej telewizji "Globo TV" przekonywał jednak, że nie kłamał w zeznaniach.

 

Międzynarodowy Komitet Olimpijski powołał komisję dyscyplinarną do zbadania sprawy. Przyjrzenie się temu incydentowi zapowiedziała także amerykańska federacja pływacka.

 

PAP