Dyskusję na temat podwyższonego poziomu testosteronu u zawodniczek występujących w czasie igrzysk olimpijskich w Rio, wywołały słowa polskiej reprezentantki, Joanny Jóźwik.

 

Tuż po tym, jak Polka uzyskała piąty wynik w finałowym biegu na 800 m, powiedziała, że "trzy zawodniczki, które były na podium, wzbudzają bardzo dużo kontrowersji", gdyż "mają po prostu bardzo wysoki poziom testosteronu, podobny do męskiego, dlatego wyglądają jak wyglądają i biegają tak jak biegają".

 

Chodzi m.in. o reprezentantką RPA, Caster Semenyę, która w biegu finiszowała z czasem 1.55,28. I zaczęły się pojawiać pytania, czy fakt, że testy medyczne, którym się poddała wykazały, że Semenya miała trzy razy wyższy poziom testosteronu niż u normalnej kobiety, wpływają na jej sportowe osiągnięcia.

 

- Jeśli jest go trzy razy więcej, nagle się okazuje, że kobieta może mieć poziom tego hormonu na wysokości najniższych wartości występujących u mężczyzn - powiedział w Polsat News prof. Januszewicz.

 

Dodał, że "to bardzo ściśle uwarunkowane i bardzo dobrze opisane problemy medyczne, które można leczyć".

 

Profesor zaznaczył też, że "czasami jest tak, że poziom testosteronu mogą zmienić niektóre leki" i wtedy "możemy mieć do czynienia z bardzo perfidnym dopingiem".

 

Polsat News