Najwyższa Izba Kontroli w swoim najnowszym raporcie oceniła działalność systemu przeciwdziałania praniu pieniędzy. "NIK zauważyła, że w okresie objętym kontrolą (od początku 2013 r. do połowy 2015 r.) skuteczność systemu kontroli nad instytucjami, które zobowiązane są rejestrowania transakcji ponadprogowych i podejrzanych była niska. Przy szacowanej na 18,2 mld zł w 2014 r. skali zjawiska prania pieniędzy, w postępowaniach karnych zabezpieczono majątek w wysokości 1,2 mln zł oraz orzeczono przepadek mienia o wartości 11,5 mln zł, czyli 0,07 proc. szacowanej kwoty. W 2015 r. skala zjawiska prania pieniędzy szacowana była na ponad 17 mld zł, natomiast w postępowaniach karnych zabezpieczono majątek w wysokości 3 mln zł oraz orzeczono przepadek mienia o wartości blisko 100 mln zł, co stanowiło 0,6 proc. wymienionej kwoty" - napisano w raporcie.

 

"Kontroli musi być dużo więcej"

 

- Potrzebna jest żelazna konsekwencja, żeby te sprawy badać. Nie może być tak, że departament specjalny w ministerstwie finansów, który za to odpowiada, przeprowadza rocznie kilkanaście tego typu kontroli. Tych kontroli musi być dużo więcej. Nie może być tak, że od 2010 roku brakuje rozporządzenia ministra finansów. W związku z tym duża część prowadzonej działalności, takiej jak handel pewnymi materiałami szlachetnymi czy działalność antykwariatowa jest poza jakąkolwiek kontrolą - podkreślił Kwiatkowski.

 

Prezes NIK zwrócił również uwagę na inny istotny problem, o którym do tej pory wiele się nie mówiło. - W Polsce działalność tzw. kantorów internetowych jest poza jakimkolwiek nadzorem prawnym. Coraz chętniej z nich korzystamy. Oby nie stało się tak, że nagle jakiś kantor znika i będą tysiące poszkodowanych - zauważył były minister sprawiedliwości.

 

Kwiatkowski przyznał, że "państwo polskie działa, ale nie tak dobrze, jakby mogło działać". - Od tego jest NIK, żeby władzy wykonawczej podpowiadać, doradzać, wskazywać - powiedział Kwiatkowski.

 

Zapytany przez Dorotę Gawryluk, czy poprzedni rząd korzystał ze wskazówek, odpowiedział: - Nie korzystał w taki sposób, jak bym tego oczekiwał.

 

Wysiłek sportowców "partaczony przez działaczy"

 

Prezes Najwyżej Izby Kontroli odniósł się również do zdobyczy medalowych Polaków na igrzyskach olimpijskich w Rio de Janeiro. Kwiatkowski przyznał, że należy się cieszyć z 11 krążków, ale podkreślił jednocześnie, że wynik mógłby być zdecydowanie lepszy, gdyby politycy wzięli sobie do serca raport NIK opublikowany po igrzyskach w Londynie. Kontrolerzy wskazali w nim, co należy zrobić, aby wyniki polskich sportowców były lepsze.

 

 

Kwiatkowski przyznał, że słuchał w poniedziałek wystąpienia ministra sportu Witolda Bańki, który powiedział, że potrzebne są zmiany w polskim sporcie, m.in. zwiększenie nadzoru nad stowarzyszeniami sportowymi oraz wybór kluczowych dyscyplin. 

 

- Miałem taką satysfakcję z jednej strony. Kiedy dzisiaj minister sportu przedstawił, co chce robić resort, to dokładnie było to, o czym Izba mówiła, tylko, że to było dwa lata temu. Dlatego ta satysfakcja jest mocno ograniczona w tym zakresie - powiedział Krzysztof Kwiatkowski.   

 

Dodał, że często wysiłek i praca sportowców są "partaczone przez działaczy, takich działaczy z klubów, stowarzyszeń sportowych, którzy działaczami są tylko w cudzysłowie".

 

- Potrzebna jest żelazna konsekwencja w analizie wydatków, które robią stowarzyszenia sportowe. To mają być pieniądze dla sportowców, a nie pieniądze dla działaczy - podkreślił.

 

Polsat News