Największy gwiazdor olimpijskiej reprezentacji pewnie trafił w prawy górny róg bramki rywala. Tuż po tym napastnik Barcelony popłakał się ze szczęścia, a wraz z nim wielu kibiców zgromadzonych na słynnym stadionie Maracana.

 

Wcześniej Neymar zdobył bramkę dającą gospodarzom prowadzenie 1:0 w 27. minucie, popisując się bezpośrednim trafieniem z rzutu wolnego. Jednak kwadrans po przerwie wyrównał Max Meyer. W konkursie "jedenastek" pomylił się tylko rezerwowy Nils Petersen w piątej kolejce - jego strzał obronił bramkarz Weverton.

 

- Nasi zawodnicy wykazali ekstremalne poświęcenie, profesjonalizm i umiejętności techniczne. Wyjadę stąd z poczuciem dobrze spełnionego obowiązku - cieszył się trener zwycięzców Rogerio Micale.

 

Brakujące trofeum

 

Dotychczas "Canarinhos", którzy są pięciokrotnymi mistrzami świata, nie triumfowali w turnieju olimpijskim. Trzykrotnie zdobyli srebrny medal, w tym w Londynie przed czterema laty, gdy ulegli w finale Meksykowi. Ich sukces jest tym większy, że dopiero po raz czwarty w historii zdarzyło się, aby gospodarz igrzysk zdobył złoto w piłkarskiej rywalizacji mężczyzn. Niemcy pozostali jedynymi mistrzami świata, którzy jeszcze nie odnieśli triumfu w tym turnieju.

 

Początki były jednak trudne. Brazylijczycy rozpoczęli zmagania w ojczyźnie od bezbramkowych remisów z RPA i Irakiem.

 

- Krytykom, którzy w nas nie wierzyli, odpowiedzieliśmy futbolem. Teraz będziecie mnie musieli nosić na rękach - powiedział po ostatnim gwizdku finału Neymar, powtarzając słowa selekcjonera Carlosa Alberta Parreiry, który wywalczył mistrzostwo świata w 1994 roku, choć niewielu w ojczyźnie w niego wierzyło.

 

- To jeden z najszczęśliwszych momentów w moim życiu. Dziękuję, rodzinie, przyjaciołom, kolegom z zespołu - dodał kapitan reprezentacji.

 

PAP