Akcja, w której  uczestniczy już prawie 80 polskich szpitali, zaczęła się kilka miesięcy temu. Zapoczątkowała ją Joanna Kmieć, której dzieci trafiły do szpitala.

 

W ramach odwdzięczenia się za opiekę kobieta zaproponowała wydzierganie zabawek dla szpitala. Wówczas natrafiła na duńską fundację, z którą nawiązała kontakt. Fundacja ta także zajmuje się organizowaniem pluszaków dla wcześniaków. Okazuje się bowiem, że wydziergane ośmiorniczki nie tylko kształtem przypominają pępowinę, ale też kojarzą się dziecku z bezpieczeństwem znanym z brzucha mamy i są przesiąknięte jej zapachem.

 

Zasada jest jedna: mama, zanim podaruje wcześniakowi maskotkę, pierze ją w domu i śpi z nią trzy noce, aby przeniknęła jej zapachem i "dobrymi" bakteriami.

 

W ten sposób także w Polsce ruszyła "ośmiorniczkowa machina". W akcję dziergania włączyło się już blisko 4 tys. właścicielek szydełek i drutów.

 

Wykonane ze specjalnej bawełny

 

Maskotki są dziergane przez wolontariuszki zgodnie z restrykcyjnymi zasadami. Od 6 do 9 centymetrów ma główka pluszaka, a maksymalnie 22 centymetry mają macki po rozciągnięciu - wyjaśniła w rozmowie z Polsat News Kmieć. Dodała, że maskotki w stu procentach składają się z antyalergicznej bawełny i są wypełnione kulką silikonową. Należy je prać w temperaturze 60 stopni.

 

 

Polsat News