O zaginięciu listonosza policję powiadomiła zaniepokojona konkubina mężczyzny. Ruszyły poszukiwania.

 

Ostatecznie listonosza znaleźli funkcjonariusze Służby Ochrony Kolei. Kompletnie pijany siedział na jednym z peronów stacji Chorzów Stary.

 

Policjanci, którzy przyjechali na miejsce, odprowadzili mężczyznę do domu, wcześniej sprawdzając, że w torbie wciąż znajdują się pieniądze, z którymi rano, z urzędu pocztowego mężczyzna wyszedł na swoją "zmianę".

 

Choć w rozmowie z "Dziennikiem Zachodnim" policja przyznała, że "sprawa jest zagadkowa", to funkcjonariusze nie stwierdzili "żadnego czynu o charakterze przestępczym", gdyż nie zginęła żadna z przesyłek.

 

Dziennik Zachodni