Na początku sierpnia, kilkadziesiąt godzin po tym, gdy kobieta urodziła córkę, w szpitalu w Esslingen pojawili się przedstawiciele Jugendamtu, niemieckiego urzędu ds. dzieci i młodzieży. Dziecko zabrano, a matce zabroniono z nim spotkań.

 

W czwartek dyrektor zespołu prawa konstytucyjnego i międzynarodowego w Biurze RPO Mirosław Wróblewski poinformował, że rzecznik z urzędu zajmie się tą sprawą. "Przygotowujemy wystąpienie do konsula Rzeczypospolitej w Niemczech, który ma nie tylko możliwość, ale i obowiązek obrony praw polskich obywateli" - dodał Wróblewski. Wskazał, że konsul ma np. możliwość udziału w sprawach sądowych oraz uzyskiwania informacji w organach administracji niemieckiej.

 

Odebraniem dziecka zainteresowało się także Ministerstwo Sprawiedliwości. W czwartek (o czym jako pierwsi pisaliśmy tutaj) matka spotkała się ze swym dzieckiem, co - według nieoficjalnych informacji - strona polska odebrała jako "zmiękczenie stanowiska strony niemieckiej".

 

Sprawa „niezwykle bulwersująca”

 

Wiceminister sprawiedliwości Michał Wójcik powiedział, że sprawa jest "niezwykle bulwersująca", skoro odbiera się matce - obywatelce Polski dziecko kilkadziesiąt godzin po urodzeniu, a potem matka nawet nie wie, gdzie dziecko się znajduje. "Obowiązkiem rządu jest ochrona obywateli polskich; dziecko ma być przy matce, to rzecz oczywista" - dodał.

 

Wójcik poinformował, że uzyskał już z Niemiec, jak się wyraził, "niezwykle ogólnikową informację", z której wynika, że powodem tej decyzji Jugendamtu była "sytuacja materialna" matki. Wyjaśnienia niemieckiej strony są o tyle niespójne - zaznaczył Wójcik - że w tej samej odpowiedzi strona niemiecka przyznaje, iż objęto matkę dziecka w trakcie jej ciąży "opieką socjalną". "Najpierw z powodów materialnych niemieckie władze pomagają matce w ciąży, a potem, jak już urodziła dziecko, z tego samego powodu to dziecko jej odbierają" - podkreśla wiceminister.

 

Specjalny sędzia wyznaczony przez ministra

 

Dodał, że na 24 sierpnia jest zapowiedziana rozprawa przed niemieckim sądem, do którego odwołała się matka dziecka. Według Wójcika "sąd ma wtedy zdecydować, czy działanie Jugendamtu było zgodne z prawem", a kroki, co się stanie z dzieckiem, będą podejmowane w "dalszej kolejności".

 

Wójcik powiedział, że wyznaczył w Ministerstwie Sprawiedliwości specjalnego sędziego z długoletnim stażem, który zajął się wyjaśnieniem tej sprawy. Ponadto z kontakcie z matką jest już konsulat RP w Monachium, a pomoc zadeklarował również ambasador RP w Berlinie. Ministerstwo jest też w kontakcie z adwokatem matki.

 

Wójcik poinformował, że resort kończy prace nad reformą postępowań przy tego typu sprawach; jej rozwiązania mają być wkrótce przedstawione.

 

RPO prowadzi "stały monitoring"

 

Wróblewski przypomniał, że podobnymi sprawami RPO zajmuje się od wielu lat, część z nich również dotyczyła działalności Jugendamt. "W ostatnich latach nawet bardziej jaskrawe przypadki dotyczyły działalności urzędów Barnevernet w Norwegii, gdzie przedsięwzięliśmy akcję związaną nie tylko z działalnością konsulów, ale także akcję dyplomatyczną we współpracy z MSZ" - dodał.

 

Biuro RPO zapewniło, że rzecznik prowadzi stały monitoring sytuacji polskich obywateli w Niemczech. Wskazano, że problemy napotykane przez polskich rodziców w Niemczech to: dyskryminacja w powierzaniu opieki nad dziećmi przez niemieckie sądy, brak możliwości porozumiewania się z dziećmi w języku polskim, spotkania rodziców z dzieckiem tylko pod nadzorem urzędników oraz kwestie dotyczące odbierania dzieci przez Jugendamt.

 

Problemy te RPO sygnalizował m.in. Komisarzowi Praw Człowieka Rady Europy, Przewodniczącej Komisji Petycji Parlamentu Niemieckiego oraz niemieckiemu Ombudsmanowi Nadrenii i Palatynatu.

 

Rzecznik zajmował się także m.in. sprawami obywateli polskich, którzy pozostawali w związkach małżeńskich z obywatelami Niemiec. "W przypadku rozwodu sądy niemieckie, jak wykazują skarżący, z reguły przyznają prawo do opieki nad małoletnimi dziećmi temu z małżonków, który jest obywatelem Niemiec. Obywatele polscy napotykają następnie znaczne trudności w kontaktach ze swoimi dziećmi" - poinformowało biuro RPO. Dodało, że skargi napływające do rzecznika wskazują, że problem jest nadal aktualny.

 

Kolejny dramat

 

Wiceminister Wójcik wieczorem na antenie TVP zapowiedział, że resort sprawiedliwości objął także szczególnym nadzorem sprawę Polki protestującej przed ambasadą Szwecji w Warszawie, którą sąd w Szwecji pozbawił praw rodzicielskich i pozwolił na kontakt z siedmioletnią córką jedynie przez 30 minut w tygodniu. Jak mówił Wójcik, jego przedstawiciel spotkał się z protestującą Polką. "Dojdzie do spotkania jutro (w piątek-red.) z jednym z najbardziej doświadczonych sędziów, który zajmuje się tymi sprawami w resorcie sprawiedliwości właśnie z tą osobą. Jutro zostanie też złożona apelacja od orzeczenia sądu szwedzkiego" - powiedział.

 

Wiceminister ocenił, że ta sprawa "jest dużo bardziej skomplikowana niż ta sytuacja w Niemczech". "Natomiast my jako Ministerstwo Sprawiedliwości, wszystko na to wskazuje, również jutro wystąpimy do (...) Ministerstwa Sprawiedliwości Szwecji z pewnymi wnioskami. Chcemy m.in. wiedzieć, kim jest obywatel szwedzki, chcemy, żeby został przeprowadzony wywiad środowiskowy, żebyśmy wiedzieli więcej, w jakich warunkach przebywa to dziecko" - mówił. Wójcik zaapelował o włączenie się do tej sprawy do Rzecznika Praw Dziecka, by zwrócił się do swojego odpowiednika w Szwecji o zainteresowanie tą sprawą.

 

PAP, polsatnews.pl