Yildirim poinformował też, że w związku z poparciem dla puczu z pracy zwolniono ogółem 79 900 osób. Chodzi głównie o przedstawicieli sądownictwa, pracowników środków masowego przekazu, reprezentantów środowisk uniwersyteckich, a także pracowników urzędów państwowych, służby zdrowia i wojskowych.

 

Firmy związane z Gulenem na cenzurowanym

 

Restrykcje objęły też firmy oraz instytucje podejrzewane o powiązania z mieszkającym od 1999 r. w Pensylwanii w Stanach Zjednoczonych muzułmańskim kaznodzieją Fethullahem Gulenem, oskarżanym przez tureckie władze o przygotowanie puczu. Ogółem zamknięto 4 262 podmioty - podał premier.

 

Fethullah Gulen - niegdyś sprzymierzeniec, a obecnie wróg nr 1 prezydenta Recepa Tayyipa Erdogana - rozbudował sieć szkół, instytucji charytatywnych i biznesowych w Turcji i poza jej granicami.

 

Gulen potępił próbę zamachu i zaprzecza, że był weń jakkolwiek zamieszany. Ankara domaga się od USA bezzwłocznej ekstradycji duchownego.

 

Czystki w instytucjach i mediach

 

W odpowiedzi na pucz, w wyniku którego zginęło co najmniej 270 osób, władze Turcji rozpoczęły niemal natychmiast po jego udaremnieniu czystki w różnych instytucjach, w tym w mediach.

 

Zatrzymania dziennikarzy i czystki w środowisku uniwersyteckim wywołały głębokie zaniepokojenie międzynarodowych organizacji humanitarnych, w tym - tych zajmujących się ochroną dziennikarzy. Reporterzy bez Granic (RSF) potępili władze Turcji za narastające w kraju prześladowania opozycyjnych dziennikarzy. Komitet Ochrony Dziennikarzy (CPJ) wezwał zaś Ankarę, by przestała wykorzystywać próbę puczu z 15 lipca do przeprowadzania czystek w mediach.

 

PAP