W rozmowie z gazetą "La Provence" premier Francji tłumaczył, że "plaże, jak każde miejsce publiczne, powinny być wolne od roszczeń religijnych".

 

- Burkini nie jest nowym rodzajem stroju kąpielowego, modą. To przełożenie projektu politycznego, przeciwko państwu, opartego przede wszystkim na podporządkowaniu kobiety - tłumaczył.

 

Jak oświadczył, nie zgadza się z "archaiczną ideą", według której "kobiety są z natury nieczyste i powinny być całkowicie okryte". - To jest niezgodne z wartościami Francji i Republiki - oznajmił Valls w rozmowie.


"Ogólna regulacja przepisów dotyczących stroju nie jest rozwiązaniem"

 

Zastrzegł zarazem, że nie popiera ogólnokrajowego zakazu noszenia burkini. - Popieram tych, którzy wydali zakazy, o ile kierowali się oni wolą promowania współistnienia, bez tła politycznego - powiedział szef rządu. Przypomniał, że wkrótce w sprawie poszczególnych zakazów wypowie się Rada Stanu. - Ogólna regulacja przepisów dotyczących stroju nie jest rozwiązaniem - dodał.

 

Dotychczas zakaz burkini wprowadziły trzy miasta śródziemnomorskie - Cannes i Villeneuve-Loubet na Riwierze Francuskiej oraz Sisco na Korsyce.

 

Muzułmańskie ugrupowania uważają zakaz za niekonstytucyjny. Organizacja Kolektyw przeciwko Islamofobii we Francji (CCIF) zaskarżyła go we wtorek i Rada Stanu - najwyższy organ administracyjny państwa - ma w ciągu najbliższych dni wydać w tej sprawie orzeczenie.

 

PAP