Ławrow poinformował, że rosyjskie samoloty latają z Iranu w ramach operacji antyterrorystycznej Rosji. Ani samoloty, ani zaopatrzenie nie zostały dostarczone Teheranowi - podkreślił minister.

 

Dzień wcześniej rzecznik Departamentu Stanu USA Mark Toner powiedział, że wykorzystanie przez rosyjskie lotnictwo bazy w irańskim Hamadanie do nalotów na obiekty radykalnych bojowników w Syrii może być pogwałceniem rezolucji RB ONZ. Toner nazwał też wykorzystanie tej bazy przez Rosję wydarzeniem "niefortunnym, ale nie zaskakującym", lecz komplikującym i tak już trudną sytuację w regionie. Jak wyjaśnił, Waszyngton stara się teraz ocenić "skalę współpracy Rosji z Iranem".

 

Rosyjskie ministerstwo obrony poinformowało, że bazujące w Iranie bombowce Tu-22M3 i Su-34 dokonały we wtorek nalotów na pozycje dżihadystów w Syrii. Ataki te kontynuowano w środę.

 

Skraca czas przelotów samolotów

 

Według rosyjskich mediów wykorzystanie bazy w Iranie pozwoli skrócić o 60 proc. czas przelotów rosyjskich samolotów i zwiększyć ich ładunek bojowy. Dotychczas do rażenia celów w Syrii Tu-22M3 startowały z lotniska w Mozdoku w Osetii Północnej, na południu Rosji.

 

Uchwalona w lipcu 2015 roku rezolucja nr 2231 jest podstawą procesu łagodzenia sankcji wobec Iranu w zamian za ograniczenie programu nuklearnego; wzywa Teheran do powstrzymania się od określonych działań związanych z produkcją rakiet balistycznych.

 

W rezolucji widnieje zapis, że wszystkie państwa, za każdorazową, wcześniejszą zgodą Rady Bezpieczeństwa, mogą uczestniczyć (...) "w dostarczaniu, sprzedaży i transferze, bezpośrednio lub pośrednio z ich terytoriów lub poprzez nie (...), do Iranu, albo na użytek lub korzyść Iranu, wszelkich czołgów bojowych, pojazdów opancerzonych, systemów artyleryjskich dużego kalibru, samolotów bojowych, śmigłowców szturmowych, okrętów wojennych, rakiet lub systemów rakietowych (...)".

 

PAP