Zatrzymany to Daniel Pashilk. Śledczy postawili mu łącznie 17 zarzutów dotyczących ostatniego pożaru. Jest też podejrzewany o wzniecenie innych pożarów w okolicy w ciągu ostatniego roku. 

 

- To co zrobił pan Pashlik, było straszną zbrodnią i będziemy się starać o jak najsurowszą karę - powiedział szef Kalifornijskiego Departamentu Leśnictwa i Pożarnictwa, Ken Pimlott. Jak dodał, "mieszkańcy terenów dotkniętych żywiołem doświadczyli bezsensownej straty i przeżyli ogromne trudności w ostatnim czasie". 

 

 

Pożar, nazwany Clayton Fire, wybuchł ok. 160 km na północ od San Francisco. Rozprzestrzenianiu ognia sprzyjała rekordowa susza panującą w tym roku w Kalifornii, a także trwające od wielu dni upały.

 

Z pożarem walczyło ponad półtora tysiąca strażaków. 

 

Kara może być dotkliwa

 

Kara za podpalenie może być w Kalifornii bardzo surowa. Sprawcę pożaru z września 2014 roku w Eldorado National Forest w górach Sierra Nevada skazano na 20 lat więzienia i 60 mln dolarów odszkodowania dla ofiar.

 

Wayne Allen Huntsman przyznał, że podpalił kawałek lasu, bo chciał zrobić sobie efektowne selfie i pochwalić się, że znajdował się w niebezpiecznym miejscu. 

 

BBC, PAP