Odpowiedzialnością za zamach Ankara obarczyła rebeliantów z Partii Pracujących Kurdystanu (PKK). Wśród zabitych są policjanci, cywil i dziecko. Ankara przypomina, że do ataku doszło w rocznicę wybuchu powstania PKK przeciwko Turcji. 15 sierpnia 1984 roku przeprowadzono w tym samym czasie zamachy w miastach Eruh i Semdinli, których celem były tureckie siły bezpieczeństwa.

 

- Do poniedziałkowego wybuchu doszło przed komisariatem policji na zatłoczonej ulicy prowadzącej z miasta Diyarbakir do Bismilu - poinformował wicepremier Numan Kurtulmus. Siła eksplozji była na tyle duża, że doprowadziła do zawalenia się części dachu i naruszyła konstrukcję budynku.

 

 

Kilka dni temu kurdyjscy rebelianci przeprowadzili jednocześnie dwa zamachy na pojazdy policyjne na południowym wschodzie Turcji. Jedna z bomb wybuchła właśnie w zabytkowej części miasta Diyarbakir.

 

W obu zamachach 10 sierpnia zginęło siedem osób, a dziesiątki zostało rannych.

 

PKK walczy z Turcją

 

Po załamaniu się rozejmu z rebeliantami z Partii Pracujących Kurdystanu (PKK) w lipcu zeszłego roku w zamachach i walkach na południowym wschodnie kraju zginęło około 400 żołnierzy i policjantów oraz kilka tysięcy bojowników; według opozycji śmierć poniosło też od 500 do 1000 cywilów. W poniedziałek przypadka rocznica rozpoczęcia przez PKK walk z Turcją.

 

PKK domaga się większej autonomii dla Kurdów w Turcji. Od 1984 roku konflikt kurdyjsko-turecki kosztował życie ponad 40 tys. osób, głównie rebeliantów.

 

PAP