Gubernator Luizjany John Bel Edwards powiedział, że ok. 40 tys. domów i przedsiębiorstw odciętych jest od prądu. On i jego rodzina również znaleźli się wśród ewakuowanych, bo woda zalała piwnice jego służbowej rezydencji i uszkodziła instalację elektryczną.

 

Prezydent Barack Obama ogłosił w niektórych rejonach stan klęski żywiołowej, co pozwoli sięgnąć po dodatkowe, awaryjne fundusze federalne.

 

Władze apelują do mieszkańców zalanych rejonów, aby bezwzględnie stosowali się do wezwań do ewakuacji, bowiem Luizjana nigdy nie doświadczyła powodzi o takich rozmiarach.

 

Do walki z żywiołem zmobilizowano 1,7 tys. członków Gwardii Narodowej, którzy ze śmigłowców i łodzi rozdają potrzebującym worki z piaskiem, butelkowaną wodę oraz racje żywnościowe. Z zalanych gospodarstw udało się uratować setki zwierząt.

 

Zakaz poruszania się samochodami

 

Choć pogoda nieco się poprawiła, w wielu rzekach i strumieniach są znacznie przekroczone stany powodziowe.

 

Woda zalała olbrzymie połacie pól uprawnych i wiele lokalnych dróg odcinając od świata położone na uboczu domy. Zalanych zostało wiele małych miejscowości na południu stanu, gdzie z wody wystają tylko drzewa i dachy domów. Szczególnie krytyczna sytuacja panuje w rejonie stolicy stanu Baton Rouge i w południowo-wschodniej części Luizjany.

 

Na wielu drogach obowiązują zakazy poruszania się samochodami, co policja bezwzględnie egzekwuje. W pozostałych rejonach stanu władze stanowczo odradzają mieszkańcom korzystanie z aut.

 

Ze skutkami intensywnych opadów walczą też sąsiednie stany Missisipi i Alabama.

 

PAP