Generał Ben Hodges wspólnie z ambasadorem USA w Polsce Paulem W. Jonesem obserwował w stolicy defiladę z okazji święta Wojska Polskiego. Uczestniczył w niej pododdział amerykańskiej piechoty oraz kilka czołgów Abrams i bojowych wozów piechoty Bradley wraz z wozem zabezpieczenia technicznego.

 

Amerykanie defilowali w Warszawie

 

- To symbol tego rodzaju obecności, jaki Stany Zjednoczone będą miały w Polsce na mocy decyzji szczytu NATO i porozumień dwustronnych - powiedział ambasador Jones. - To, co ludzie zobaczyli na tej paradzie, będzie widziane w całej Polsce w przyszłym roku - powiedział dziennikarzom amerykański dyplomata.

 

 

Gen. Hodges powiedział, że Polska mogła w poniedziałek spojrzeć na to, co będzie widziała w dużej ilości w przyszłości - na obecność sił amerykańskich, która jest znacząca i będzie ciągła. 

 

Decyzja podjęta: wzmocnienie obecności

 

Na szczycie NATO w Warszawie na początku lipca sojusznicy zdecydowali o wzmocnionej wysuniętej obecności wojskowej na wschodniej flance Sojuszu przez rozmieszczeniu czterech batalionowych grup bojowych liczących po około 1000 żołnierzy w Polsce i krajach bałtyckich. Każdy batalion będzie miał tzw. państwo ramowe, odpowiedzialne za wystawienie większości sił i dowodzenie całością. W przypadku Polski taką rolę będą pełnić Stany Zjednoczone.

 

Ponadto w naszym regionie ma znaleźć się pancerna brygadowa grupa bojowa USA. Jak zapowiadał prezydent Barack Obama, jej dowództwo znajdzie się w Polsce.

 

Generał Hodges poinformował, że termin przybycia amerykańskich oddziałów do Polski oraz miejsce ich stacjonowania ogłosi dowództwo sił USA w Europie. - Z pewnością amerykański batalion z kołowymi transporterami opancerzonymi Stryker, który będzie batalionem w ramach wzmocnionej wysuniętej obecności NATO w Polsce, przybędzie w kwietniu - powiedział amerykański generał.

 

Od lutego amerykańskie czołgi w Polsce

 

Hodges dodał także, że prawdopodobnie w lutym rozpocznie się pierwszy okres rotacji amerykańskiej pancernej brygadowej grupy bojowej. Poszczególne rotacje będą trwały dziewięć miesięcy. A pomiędzy pobytami kolejnych oddziałów nie będzie przerw.

 

Pytany, gdzie trafią amerykańscy żołnierze, generał powiedział, że większość brygady będzie zazwyczaj w Polsce, ale mogą być także okresy, gdy cała jednostka przeniesie się do innego państwa naszego regionu.

 

Ambasador Jones z kolei dodał, że trwają rozmowy z polskimi partnerami o dokładnych lokalizacjach. - Oddział tej wielkości nie będzie stacjonował tylko w jednym miejscu - dodał dyplomata.

 

Jak wyjaśnił gen. Ben Hodges, typowa amerykańska brygada pancerna liczy ok. 4,5 tys. żołnierzy i ma prawie tysiąc pojazdów, w tym ok. 250 czołgów Abrams, bojowych wozów piechoty Bradley i samobieżnych haubic Paladin.

 

Z kolei batalionowa grupa bojowa to wzmocniony samodzielny batalion, liczący w różnych armiach ok. tysiąca żołnierzy.

 

PAP