Już wcześniej złoty medal zapewnił sobie Holender Dorian Van Rijsselberghe, który wygrał na dodatek finał z udziałem dziesięciu najlepszych żeglarzy. Pewne srebro miał także Brytyjczyk Nick Dempsey (czwarty na mecie).

 

O brązowy medal walczyli Myszka, Francuz Pierre LeCoq i Grek Vyron Kokkalanis. Zwycięsko z tej rywalizacji wyszedł Francuz, który był siódmy i to on stanął na podium.

 

- Poświęciłem naprawdę kawał życia, myślę, że w Brazylii zostawiłem też kawałek swojego serca. Naprawdę szkoda, jestem rozżalony tym wyścigiem, ale z drugiej strony nie mam sobie nic do zarzucenia - powiedział Piotr Myszka.

 

Windsurfer dodał: - Dałem z siebie wszystko, tak jak obiecywałem, walczyłem tutaj o medale. Szkoda, że jednego dnia trochę mi gorzej poszło i straciłem kontakt z pierwszym i drugim miejscem. Złoty i srebrny medal mi w ten sposób odpłynął. Walczyłem jednak o brąz jak o złoto, ale wyszło tak jak wyszło. Może zabrakło trochę szczęścia - ocenił reprezentant Polski.

 

 

 

 

W windsurfingowej klasie RS:X kobiet Polka Małgorzata Białecka była dopiero 14.

 

Na pierwszej pozycji uplasowała się Francuzka Charline Picon, druga była Chinka Chen Peina, a trzecia Rosjanka Stefania Jelfutina.

 

PAP