W niedzielę minister obrony narodowej Antoni Macierewicz oraz szef MSWiA Mariusz Błaszczak wzięli udział w uroczystościach w Ossowie. Przed południem odbyła się tam modlitwa przy Krzyżu Pamięci ks. Ignacego Skorupki, kapelana poległego w bitwie warszawskiej 1920 r., zaś na Polanie Dębów Pamięci zostały odsłonięte popiersia gen. Tadeusza Buka, gen. Kazimierza Gilarskiego i adm. Andrzeja Karwety, którzy zginęli w katastrofie smoleńskiej 10 kwietnia 2010 r.

 

W poprzednich latach odsłonięto tam popiersia m.in. prezydenta Lecha Kaczyńskiego, ostatniego prezydenta RP na Uchodźstwie Ryszarda Kaczorowskiego, bp. polowego Tadeusza Płoskiego oraz szefa sztabu generalnego Wojska Polskiego gen. Franciszka Gągora. Wszystkie ofiary katastrofy smoleńskiej symbolizuje zasadzone na terenie polany 96 dębów.

 

"Wierni prezydentowi"

 

- Dzisiaj, w towarzystwie rodzin, składamy hołd poprzez odsłonięcie kolejnych popiersi tych, którzy polegli, których dramat smoleński wziął na zawsze z tej ziemi, a którzy swoją służbą, walką, determinacją, tym przekonaniem, że żołnierz polski zawsze służy Bogu i ojczyźnie, tym wszystkim położyli pieczęć na swoim losie - powiedział Macierewicz. Dodał, że byli oni "wierni prezydentowi Rzeczpospolitej, wierni obowiązkowi żołnierza i Polaka, lecąc do Katynia złożyć hołd tym, którzy w ludobójstwie sowieckim stracili życie".

 

W ocenie szefa MON odsłonięcie kolejnych popiersi ofiar katastrofy smoleńskiej odbywa się "dla życia narodu polskiego". - Odsłaniamy je dlatego, że pamięć o bohaterach jest fundamentem naszej przyszłości - powiedział. - Albo będziemy uczyli naród na przykładach bohaterskich, wspaniałych, tych, które przywracają nam najwyższe polskie wartości, albo zapomnimy o obowiązku narodowym, albo się wartości narodowych, katolickich wyrzekniemy - mówił Macierewicz.

 

Zdaniem szefa MON "tajemniczy pierścień" połączył wszystkich od ks. Skorupki, poprzez tych, którzy polegli, broniąc ojczyzny, którzy zostali zamordowani strzałem w tył głowy, aż do tych "wspaniałych dowódców, działaczy, polityków, którzy polegli w Smoleńsku". - To jest ich wspólny los, a nasz wspólny obowiązek oddawać im cześć i chwałę, bo wskazują oni, jaki jest obowiązek Polaka, nawet wtedy jeżeli grozi za to śmierć - stwierdził.

 

"Oni polegli wbrew temu, co próbują powiedzieć inni"

 

Z kolei szef MSWiA dziękował biskupowi warszawsko-praskiemu abp. Henrykowi Hoserowi za to, że zgodził się na stworzenie Polany Dębów Pamięci w tym "niezwykłym miejscu, w miejscu, które było teatrem bitwy, 17. największej bitwy, która uratowała Europę przed zalewem barbarzyńskim, przed zalewem sowieckim, bolszewickim".

 

- Są tacy dziś, w Polsce, którzy nie godzą się na powstanie pomników poległych w katastrofie smoleńskiej. Oni rządzą stolicą naszego kraju - powiedział Błaszczak. - Niech się wstydzą, niech się wstydzą takiej postawy, niech się wstydzą tego, że próbowali zatrzeć pamięć o bohaterach, próbowali zatrzeć pamięć o tych, którzy służyli ojczyźnie - dodał. - Oni polegli wbrew temu, co próbują powiedzieć inni, nienawistni, oni polegli, dlatego że byli na służbie, oni służyli Polsce - zaznaczył minister.

 

PAP