Ceremonia, która w ostatnich latach odbywała się w MON, tym razem została zorganizowana na pl. Piłsudskiego. Oprócz kierownictwa MON w uroczystości udział wzięli także szef BBN Paweł Soloch i najwyżsi dowódcy wojskowi.

 

Wśród wyróżnionych było troje powstańców warszawskich, którym Macierewicz wręczył akty mianowania na stopień porucznika. Zwracając się do tych kombatantów, szef MON powiedział, że są oni "łącznikiem z tymi żołnierzami, którzy pod Warszawą odparli nawałę bolszewicką, którzy sprawili, że Polska jest niepodległa".

 

Dla nich - podkreślił minister - niepodległość była najważniejsza. - To jest głównym przesłaniem, które dzisiaj żołnierz polski, polska armia przedkłada i mówi do narodu: pamiętajcie, nie ma rzeczy ważniejszej niż niepodległość państwa polskiego. Nic więcej nie będzie mogło być zrealizowane, nic nie będzie mogło być osiągnięte, nic nie będzie mogło być odbudowane, jeżeli nie będzie niepodległego państwa polskiego - mówił szef MON. Jak dodał, to jest testament, jaki otrzymaliśmy od żołnierzy wojny polsko-bolszewickiej.

 

"Nie ma chwalebniejszego zajęcia jak służba ojczyźnie"

 

Zwracając się do wyróżnionych i awansowanych żołnierzy, minister powiedział, by pamiętali oni, że ciąży na nich wielki obowiązek i wyzwanie "tych żołnierzy, którzy przed 96 laty rzucili swój życia los na stos".

 

- W każdym momencie swojej służby musicie sobie przypominać, że jesteście żołnierzami Wojska Polskiego. Nie ma chwalebniejszego zajęcia, nie ma rzeczy istotniejszej, jak służyć własnej ojczyźnie życiem i bronią, jak służyć zgodnie z najwyższymi wartościami Bóg, honor i ojczyzna - podkreślił Macierewicz.

 

Dodał, że rząd zawsze będzie dążył do tego, by armia była jak najsilniejsza, jak największa i jak najskuteczniejsza. - Ale równocześnie to ma być taka armia, której żołnierze są wzorem najwyższych wartości ludzkich i narodowych. Żołnierze muszą potrafić nie tylko walczyć, ale być zdolnymi w życiu codziennym swoją służbą i swoimi zdeterminowaniem pomóc każdemu innemu, być tymi, którzy są zawsze na pierwszej linii działania na rzecz człowieka i ojczyzny - podkreślił szef MON.

 

Nawiązując do ustaleń szczytu NATO w Warszawie z początku lipca, Macierewicz podkreślił, że już za kilka miesięcy w Polsce znajdą się wojska z innych państw Sojuszu. - Stało się to także dzięki wam, dzięki waszej służbie, dzięki waszym zdolnościom, dzięki waszemu wysiłkowi - powiedział minister do żołnierzy.

 

Zasłużeni żołnierze i pracownicy wojska odznaczeni

 

Podczas uroczystości wpisem do Księgi Honorowej Wojska Polskiego wyróżniono kilkunastu żołnierzy i cztery jednostki wojskowe. Kolejnych 19 wojskowych odebrało tytuły honorowe "Zasłużony Żołnierz RP". Ponad 200 żołnierzy i cywilów otrzymało odznaczenia resortowe. Kilkudziesięciu oficerów odebrało akty mianowania na wyższe stopnie, a kilkudziesięciu kolejnych żołnierzy - listy gratulacyjne.

 

Jeden żołnierz został odznaczony indywidualnie. Był to st. szer. Robert Wysocki z 1. Ośrodka Radioelektronicznego, który 3 sierpnia wydobył z płonącego auta dwie osoby poszkodowane w wypadku drogowym między Lidzbarkiem Warmińskim a Braniewem. W niedzielę otrzymał Brązowy Medal "Za zasługi dla obronności kraju". Zebrani na pl. Piłsudskiego nagrodzili go brawami.

 

15 sierpnia - rocznica zwycięskiej bitwy w wojnie 1920 roku - został ogłoszony świętem Wojska Polskiego w 1923 r. i pozostawał nim do roku 1947. Później dzień wojska obchodzono 12 października w rocznicę bitwy pod Lenino, by upamiętnić udział w tej batalii dywizji im. Tadeusza Kościuszki. Od 1992 roku święto Wojska Polskiego ponownie jest obchodzone w połowie sierpnia.

 

Wieczorne uroczystości na Wojskowych Powązkach

 

Na uroczystości na warszawskich Powązkach Wojskowych Macierewicz przypomniał, że w 1920 r. zostały rozgromione armie bolszewickie, które "zgodnie z rozkazem ich wodza Trockiego i marszałka Tuchaczewskiego miały przynieść Polsce śmierć, zniszczenie, pożogę i wynarodowienie".

 

- To po trupie Polski oddziały bolszewickie chciały maszerować dalej do Niemiec, gdzie rewolucja sowiecka była spodziewana i czyniła postępy, z którą połączenie się było marzeniem rosyjskich, sowieckich przywódców. To miało dać sowietom władzę w Europie, a w perspektywie na całym świecie - powiedział szef MON. Przypomniał, że "żołnierz polski walczył osamotniony, ale nie sam", dzięki wsparciu sojuszników z Francji, USA, Ukrainy i Białorusi.

 

Macierewicz podkreślił, że dzięki odparciu bolszewizmu w 1920 r. Europa po dzień dzisiejszy cieszy się "bezpieczeństwem od sowieckiej zarazy". "Polska i pozostałe kraje Europy Środkowej i Wschodniej zostały jednak porzucone w Jałcie, a przedtem w Teheranie i przez następne kilkadziesiąt lat musiały walczyć o swoją niepodległość. O tym też zawsze

 musimy pamiętać, zwłaszcza dziś, gdy składamy hołd bohaterskim żołnierzom" - powiedział minister.

 

Macierewicz przypomniał o Smoleńsku

 

 

- Nigdy Wojsko Polskie, nigdy żaden polski żołnierz nie zapomni o ofierze krwi prezydenta Lecha Kaczyńskiego, prezydenta Ryszarda Kaczorowskiego, szefa Sztabu, szefów wszystkich rodzajów sił zbrojnych. To jest nasz żołnierski, obywatelski i polski obowiązek, z którego nikt nas zwolnić nie może, jak nikt nas nie mógł zwolnić przez lata sowieckiej okupacji z czczenia bohaterów 1920 r. - podkreślił Macierewicz.

 

 

Minister powiedział, że w sobotę składał hołd Lechowi Kaczyńskiemu przed jego pomnikiem przy jednej z głównych ulic stolicy Gruzji, Tbilisi. - Tam stoi pomnik Lecha Kaczyńskiego. Tam nazwy głównych ulic noszą jego imię, bo tam pamiętają o jego bohaterstwie w obronie Europy, w obronie Gruzji, bo tam jest pamięć polskich czynów i polskiego wysiłku - stwierdził Macierewicz, który Smoleńsk dołączył do pól bitewnych wymienianych przy okazji święta Wojska Polskiego.

 

 

- Wciąż w Polsce czekamy na powrót narodowego sumienia do tych, którzy mają obowiązek czcić bohaterów, którzy polegli za ojczyznę. Tych z 1920 r., tych z Wału Pomorskiego i zdobycia Berlina, tych, którzy polegli w katastrofie smoleńskiej. Chwała bohaterom - zakończył minister.

 

Salwa i apel pamięci na cmentarzu

 

 

Głównym punktem uroczystości był apel pamięci zakończony salwą honorową. Na grobach żołnierzy poległych w latach 1919-1920 w wojnie polsko-bolszewickiej żołnierze i harcerze zapalili znicze, a przed znajdującym się na cmentarzu pomnikiem "Poległym w 1920 r." złożono kwiaty. W apelu pamięci wspominano ofiary katastrofy smoleńskiej.

 

 

Oprócz szefa MON na Powązkach byli m.in.: szef Biura Bezpieczeństwa Narodowego Paweł Soloch, przedstawiciele kierownictwa MON, najwyżsi dowódcy wojskowi, generalicja i harcerze.

 

 

PAP