Brzostek i Kołosińska bardzo pewnie rozpoczęły spotkanie z Australijkami. Szybko objęły prowadzenie (4:2), które potem systematycznie powiększały (8:3, 18:2). Wykorzystały trzecią piłkę setową, gdy skutecznie zaatakowała druga z Polek. W drugiej odsłonie wyrównana walka trwała do stanu 6:6, a później Bawden i Clancy odskoczyły. Biało-czerwone wobec coraz lepszej gry rywalek były bezradne.

 

Podobny przebieg miał decydujący tie-break. Od stanu 6:6 zaczęły rozpędzać się Australijki, które w fazie grupowej zanotowały komplet zwycięstw. Polki kilkakrotnie zmniejszały straty, ale nie były w stanie doprowadzić do remisu. Końcówka należała do rywalek. Ostatni punkt był dziełem Clancy, która posłała asa. Pojedynek trwał 51 minut.

 

- Wydaje mi się, że w drugim i trzecim secie nie był tak dobry jak w inauguracyjnej partii. Szkoda, bo czułyśmy, że możemy wygrać to spotkanie, ale może popełniłyśmy za dużo błędów. Ten mecz i poprzedni (w nim Polki przegrały w grupie z Brazylijkami Talitą Antunes i Larissą Francą 0:2 - red) dają do myślenia. Musimy je przeanalizować i omówić z trenerem. Wyciągniemy z nich wnioski. Zanotowałyśmy ogromny postęp w ostatnich latach, więc mamy nadzieję, że uda nam się to także w przeciągu kolejnych czterech lat i z Tokio wrócimy z lepszym rezultatem - powiedziała Brzostek.

 

Podopieczne trenera Łukasza Fijałka były pierwszą kobiecą polską parą w siatkówce plażowej, która wystąpiła w igrzyskach.

 

Były też ostatnimi reprezentantkami kraju w zmaganiach w Rio w tej dyscyplinie. Oba męskie duety - Grzegorz Fijałek (UKS SMS Łódź) i Mariusz Prudel (TS Volley Rybnik) oraz Piotr Kantor (MKS Dąbrowa Górnicza) i Bartosz Łosiak (KS Jastrzębie) - zostały wyeliminowane w barażach o awans do czołowej "16".

 

PAP