Niemiec pobił tym samym rekord życiowy i ustanowił najlepszy w tym roku wynik na świecie.

 

Trzecie miejsce zajął także reprezentant Niemiec Daniel Jasinski - 67,05.

 

Złoto było blisko

 

Małachowski (WKS Śląsk Wrocław) objął prowadzenie w stawce 12 zawodników pierwszym rzutem na 67,32 m. Potem miał 67,06 i 67,55, czwarty spalił, a w piątym uzyskał 65,51. Za nim plasował się Harting rezultatem 66,34.

 

Kiedy wydawało się, że szósta kolejka będzie tylko formalnością dla polskiego dyskobola, który nie ukrywał, że do Rio przyjechał po złoto, Harting - w momencie rzutu czwarty w klasyfikacji - osiągnął zaskakującą odległość 68,37. Odpowiedź zdenerwowanego Polaka była skromna - 65,38.

 

Od eliminacji wszystko układało się bardzo dobrze pod starszego kaprala Małachowskiego. Do finału nie zdołał zakwalifikować się mistrz olimpijski z Londynu Niemiec Robert Harting, natomiast w sobotę do "ósemki" nie wszedł Belg bułgarskiego pochodzenia Philip Milanov, ubiegłoroczny wicemistrz świata, który w Pekinie przegrał tylko z Polakiem.

 

Drugie srebro

 

- Taki jest sport i to jest jego piękno. Pozostał lekki niedosyt, a mój cel się nie zmienił - będę dążył do zdobycia olimpijskiego złota, więc rywale będą musieli się ze mną męczyć przez kolejne cztery lata - powiedział na antenie TVP mieszkający w Warszawie 33-letni Małachowski, który po raz drugi w igrzyskach musiał zadowolić się srebrem.

 

W Pekinie w 2008 roku ustąpił tylko Estończykowi Gerdowi Kanterowi, przed czterema laty w Londynie był piąty. Złoto wywalczył starszy i znacznie bardziej utytułowany brat mistrza z Rio.

 

To czwarty polski medal zdobyty w Rio de Janeiro. Wcześniej złoto wywalczyły wioślarki Magdalena Fularczyk-Kozłowska i Natalia Madaj w dwójce podwójnej, a brąz ich koleżanki Monika Ciaciuch, Agnieszka Kobus, Maria Springwald i Joanna Leszczyńska w czwórce podwójnej oraz w wyścigu ze startu wspólnego kolarz Rafał Majka.

 

PAP