Żołnierze wchodzący w skład dodatkowych sił mają pochodzić głównie z państw afrykańskich, w tym z Etiopii, Kenii i Rwandy. RB ONZ chce, by nowe oddziały odpowiadały za utrzymanie bezpieczeństwa i porządku w Dżubie oraz na terenie lokalnego lotniska, a także by strzegły ważnych obiektów i obozu dla uchodźców.

 

W przeciwieństwie do liczącej 13,5 tys. żołnierzy misji UNMISS dodatkowe siły będą mogły w razie potrzeby "podejmować niezwłoczne i skuteczne działania wobec sprawców (...) przygotowujących ataki lub ich dokonujących" w ramach obrony ludności cywilnej.

 

Ciężkie walki

 

Nie jest jasne, kiedy dodatkowe 4 tysiące błękitnych hełmów zostaną skierowane do stolicy Sudanu Południowego. Sprzeciw wobec tej inicjatywy już wcześniej zgłaszał prezydent Salva Kiir mimo rezolucji RB ONZ, która grozi władzom południowosudańskim wprowadzeniem embargo na dostawy broni, jeśli nie zgodzą się na rozmieszczenie dodatkowych sił pokojowych.

 

Wzmocnienie rozmieszczonych już w Sudanie Płd. sił okazało się konieczne w lipcu br., gdy w Dżubie wybuchły ciężkie walki między wojskami lojalnymi wobec Kiira oraz siłami podległymi ówczesnemu wiceprezydentowi Riekowi Macharowi. Zginęło wówczas kilkaset osób cywilnych, a wiele zostało rannych; doszło do licznych gwałtów. Zaatakowana została też baza misji UNMISS w Dżubie, w której schroniło się ok. 35 tys. mieszkańców. Organizacje praw człowieka zarzuciły siłom ONZ, że zawiodły, nie stawiając skutecznego oporu atakującym.

Na mocy piątkowej rezolucji jednocześnie został przedłużony do połowy grudnia mandat UNMISS.

 

PAP