Problem z Maria Lenk Aquatics Centre rozpoczął się w nocy z wtorku na środę. Wówczas woda zmieniła kolor z błękitnego na zielony. Zjawisko zaniepokoiło sportowców, którzy fotografiami zielonej wody dzielili się na portalach społecznościowych. Brytyjczyk Tom Daley skadrował zdjęcie tak, aby objąć znajdujący się w sąsiedztwie basen, w którym odbywają się mecze piłki wodnej. W tym drugim woda jest w dalszym ciągu błękitna.

 

 

Organizatorzy tłumaczyli, że przyczyną całego procesy są algi (glony), a zdrowiu sportowców nei zagraża niebezpieczeństwo.

 

- Ludzie, zachowajcie spokój w związku z wodą na obiekcie Maria Lenk Aquatics Centre. Przeprowadzamy testy jakości i nie ma ryzyka dla sportowców - napisali organizatorzy na Twitterze dodając, że woda codziennie jest testowana, a wyniki są identyczne z tymi, kiedy była błękitna.

 

 

Basen zamknięty

 

W piątek pojawiły się kolejne kłopoty. Olimpijczycy nie mogli trenować, ponieważ basen zamknięto.

 

W sprawie po raz kolejny zabrał głos reprezentant Wielkiej Brytanii. "Zamknięto basen dziś rano. Mam nadzieję, że w ostatnich dniach nie skakaliśmy do wody, która miała w sobie coś złego" - napisał na Twitterze Daley.

 

 

Z kolei niemiecki zawodnik Stephan Feck na swoim profilu na Facebooku zamieścił zdjęcie z basenu, które opatrzył podpisem: "śmierdzi, jakby ktoś puścił bąka".

 

 

Przedstawiciel Komitetu Organizacyjnego Mario Andrada potwierdził fakt zamknięcia obiektu, ale nie podał przyczyn decyzji.

 

polsatnews.pl