List lekarzy to skutek śmierci lekarki podczas dyżuru. W poniedziałek w nocy w szpitalu w Białogardzie (woj. zachodniopomorskie) zmarła 44-letnia lekarz anestezjolog. Pracowała bez przerwy cztery doby z rzędu. Lekarka prowadziła własną działalność gospodarczą i nie była etatowym pracownikiem szpitala.

 

"W związku z kolejnym już przypadkiem śmierci lekarza z przepracowania, Ogólnopolski Związek Zawodowy Lekarzy domaga się od Ministra Zdrowia i całego Rządu RP wprowadzenia rozwiązań prawnych, które by uniemożliwiły omijanie przepisów o czasie pracy przez lekarzy i ich pracodawców.  W szczególności należy wprowadzić zasadę, że dozwolone limity czasu pracy dotyczą danej osoby bez względu na podstawę zatrudnienia i ilość miejsc pracy" – napisali lekarze.

 

Jako przyczynę niedoboru lekarzy wymieniają nie tylko zbyt małą liczbę absolwentów medycyny, ale zwłaszcza nadmierną emigrację zarobkową lekarzy, która ich zdaniem podejmowana jest z powodu złych warunków pracy i niskich wynagrodzeń w ojczyźnie.


"Kolejne rządy pozwalają na łamanie przepisów"


Lekarze wskazują, że rozwiązanie problemu "wymaga przede wszystkim zwiększenia nakładów na publiczną służbę zdrowia i podjęcia przez rządzących merytorycznego dialogu z lekarzami".


Rezydenci zarzucają w swoim liscie, że kolejne rządy nie chcą podjąć próby dialogu i pozwalają na łamanie przepisów o czasie pracy, a tym samym "zamiatają problem pod dywan". 


"Tracą przede wszystkim pacjenci"


W liście lekarze zwracają się także do dyrektorów szpitali, "aby zaprzestali wspierania rządzących  w tym swoistym eksperymencie polegającym na badaniu jak bardzo można jeszcze ograniczyć finansowanie szpitali, jak mocno obciążyć pracą lekarzy i inny personel medyczny, jak dalece zredukować zatrudnienie i pensje za podstawowy czas pracy. Przestrzegamy, że eksperyment ten uderza przede wszystkim w pacjentów i ich bezpieczeństwo".


Apelują o wsparcie w walce o "natychmiastowe zwiększenie nakładów na publiczne lecznictwo do poziomu co najmniej 6.8 % PKB – wskazywanego przez WHO jako poziom minimalny dla publicznej ochrony zdrowia". Przypominają o manifestacji w tej sprawie, która odbędzie się 24 września w Warszawie.


"Nie poddawać się szantażowi moralnemu"


Związek uczula również lekarzy "aby nie poddawali się szantażowi moralnemu  dyrektorów i  nie podejmowali pracy ponad siły – po to aby ratować funkcjonowanie szpitala".


Argumentują, że takie działania "przedłużają kryzys publicznej służby zdrowia, oddalają w czasie podjęcie rzeczywistych rozwiązań i uderzają zarówno w szpital, jego pracowników, jak i w pacjentów". 

 

Tych lekarzy, którzy dodatkowymi dyżurami i pracą ponad siły chcą "dorobić" do pensji proszą, aby znaleźli inny sposób.

 

polsatnews.pl