Myliłby się ten, kto myśli, że sportowiec musi mieć umięśnione, wyrzeźbione ciało i "kaloryfer" na brzuchu. Robel Kiros Habte, reprezentant Etiopii i przy okazji syn szefa tamtejszej federacji pływackiej udowadnia, że nie jest to warunek obowiązkowy.

 

Swoje krągłe wdzięki pokazał światu, gdy wystartował w olimpijskich eliminacjach na 100 metrów stylem dowolnym.

 

Ważący 81 kg i mierzący 175 cm pływak finiszował na ostatnim miejscu, z czasem 1:04.95.

 

- W Etiopii wszyscy, codziennie rano, każdego dnia budzą się i biegają. Nie pływają. Ale ja nie chciałem być biegaczem, dlatego zostałem pływakiem - tłumaczył później sportowiec niezrażony swoim rezultatem.

W ten sposób dla części internautów stał się bohaterem.

The Washington Post