Trener Legii Warszawa Besnik Hasi desygnował do gry graczy, którzy w tym sezonie nie dostawali szans na grę. W zespole mistrza Polski zadebiutowali Maciej Dąbrowski i Belg ghańskiego pochodzenia Vadis Odjidja-Ofoe.

 

Na początku dogrywki po strzale Michała Kucharczyka piłka odbiła się od słupka bramki zabrzan, potem w poprzeczkę trafił inny legionista Aleksandar Prijovic.

 

Decydującą o awansie bramkę strzelił Kopacz w identyczny sposób, jak tę na 1:2 - wykorzystał podanie z rzutu rożnego Dawida Plizgi.

Swoje szanse w dogrywce mieli też zabrzanie. W słupek uderzył Hiszpan Igor Angulo.

 

- Proszę państwa. Stało się coś, co w przerwie wydawało się niemożliwe - żegnał kibiców spiker.

 

"Dla rywala to był mecz roku"

 

Po meczu trener Legii Besnik Hasi powiedział: - Czuję wstyd po tym meczu. Prowadziliśmy po pierwszej połowie 2:0 i przegraliśmy. To Górnik dał z siebie wszystko. Straciliśmy dwa gole po stałych fragmentach i w dogrywce nie umieliśmy wrócić do gry i zwyciężyć. Powtarzaliśmy sobie przez ostatnie 2-3 dni, że dla rywala to będzie mecz roku. W drugiej połowie zabrakło nam chęci odniesienia wygranej. Przykre jest dodatkowo to, iż nie dość, że odpadliśmy, to jeszcze musieliśmy rozegrać dodatkowe pół godziny.

 

Kolejnym rywalem zabrzan będzie inny pierwszoligowiec - Wigry Suwałki.

 

PAP