O sprawie weterynarza Artura Różyckiego stało się głośno pod koniec 2015 r., gdy sąd ukarał go zaocznie grzywną 700 zł za popełnienie wykroczenia. Za takie przewinienie uznano "niezgłoszenie faktu prowadzenia schroniska dla zwierząt oraz brak zgłoszenia pojazdu do transportu zwierząt". Wniosek do sądu skierowała policja, która działała w efekcie doniesienia złożonego przez powiatowego lekarza weterynarii w Wołowie.

 

- Problem w tym, że ja nie prowadzę schroniska ani też nie zajmuję się transportem zwierząt. Po prostu reaguję na zgłoszenia o rannych zwierzętach w terenie i zdarza się, że swoim autem przywożę je do swojej lecznicy. Prawo na to zezwala – mówił wówczas Różycki.

 

Decyzję inspekcji weterynaryjnej, zakazującą Różyckiemu przyjmowania bezdomnych zwierząt w swej lecznicy zaskarżył w lutym tego roku do sądu administracyjnego Rzecznik Praw Obywatelskich.

 

W środę Justyna Zarecka z biura prasowego RPO poinformowała że Wojewódzki Sąd Administracyjny we Wrocławiu uwzględnił skargi Rzecznika Praw Obywatelskich i uchylił decyzje administracyjne zakazujące weterynarzowi z Brzegu Dolnego (Dolnośląskie) przyjmowania bezdomnych zwierząt w swej lecznicy.

 

- Szczegółowe motywy rozstrzygnięć będą znane po sporządzeniu pisemnych uzasadnień wydanych wyroków - poinformowała Zarecka.

 

W kwietniu przed Sądem Rejonowym w Wołowie (Dolnośląskie) rozpoczął się proces odwoławczy weterynarza. Różycki stanął przed sądem pod trzema zarzutami: nie zgłoszenia powiatowemu lekarzowi weterynarii w Wołowie faktu prowadzenia schroniska i faktu transportu odłowionych zwierząt oraz odmowy przedstawienia do kontroli powiatowemu lekarzowi weterynarii dokumentów dotyczących wydanych do adopcji zwierząt.

 

PAP