24 lipca 61-letni obywatel turecki Feruk Bektasz stracił panowanie nad swoim pojazdem, wjechał na przeciwny pas i zmiażdżył motocykl, którym jechały dwie osoby. Ofiary zginęły na miejscu. Sprawcę zatrzymano, ale trzy dni później sędzia z sofijskiego sądu miejskiego nakazała areszt domowy. Powołała się na przedstawione przez adwokata Bektasza dokumenty potwierdzające, że wynajął on mieszkanie w Sofii na czas trwania procesu.

 

Obecni w sali sądowej przyjaciele ofiar wypadku protestowali, obawiając się ucieczki kierowcy. Tak też się stało. Nie stawił się on na następną rozprawę w ubiegły czwartek, a wynajęte przez niego mieszkanie było puste, bez śladów pobytu.

 

Liczni motocykliści protestowali jeszcze tego samego dnia przed ambasadą turecką z związku z podejrzeniami, że kierowca został wywieziony w samochodzie dyplomatycznym. Następnego dnia wznowili protesty przed Pałacem Sprawiedliwości w Sofii. We wtorek wieczorem kilkuset motocyklistów zablokowało przed nią ruch.

 

Ponad 300 motocyklistów w Burgas

 

W środę protesty zorganizowano w Sofii, Warnie, Płowdiwie, Wielkim Tyrnowie i kilku innych miastach. Najwięcej, ponad 300 osób zebrało się w Burgas. Apelowano o wyciągnięcie konsekwencji wobec sędzi Nediałki Nikołowej, która, jak się okazało, w międzyczasie wzięła urlop. Jednocześnie sofijska prokuratura zwróciła się do Turcji o pomoc prawną i ekstradycję kierowcy. Wydano również europejski nakaz aresztowania.

 

Motocykliści, mający sieć klubów w całym kraju, zapowiedzieli kontynuację protestów.

 

PAP