Śmierć nastąpiła w poniedziałek wieczorem, pracownicy szpitala znaleźli kobietę w dyżurce. Na miejsce przyjechała policja, wykluczono udział osób trzecich. Ze wstępnych ustaleń policji w Białogardzie wynika, że kobieta zmarła w wyniku zawału. Sprawę ostatecznie ma wyjaśnić prokuratura.

 

- Pani doktor nie była naszym pracownikiem. Prowadziła działalność gospodarczą, dlatego czas pracy organizowała sobie samodzielnie. Zupełnie inna sytuacja byłaby, gdyby była naszym pracownikiem i my nie przestrzegalibyśmy kodeksu pracy. Przepisy w tym przypadku nie zostały naruszone – powiedział rzecznik szpitala Witold Jajszczok Radiu Szczecin.


Dodał, że na miejsce wezwano zastępstwo, a pacjenci nie pozostali bez opieki. Rzecznik zapewnił, że szpital funkcjonuje normalnie. Średnio w szpitalu podczas dyżuru wykonuje się od dwóch do trzech zabiegów.

 

Zamknięty oddział, placówka pod kontrolą NFZ

 

Kilka dni temu, z powodu braku kadry, zamknięto w tej placówce Oddział Intensywnej Opieki Medycznej.

 

Rzecznik prasowa zachodniopomorskiego oddziału Narodowego Funduszu Zdrowia Małgorzata Koszur powiedziała, że "w związku z brakami kadrowymi, a także zamknięciem 1 sierpnia br. oddziału anestezjologii oraz intensywnej opieki medycznej placówka w Białogardzie jest pod stałą kontrolą".

 

Jak dodała, "w związku ze śmiercią lekarza, w środę w trybie doraźnym do szpitala udał się zespół kontrolerów, aby na miejscu sprawdzić, czy jest zapewnione całodobowe świadczenie anestezjologiczne w zakresie położnictwa, a także prowadzenia zabiegów na chirurgii ogólnej i ginekologii".

 

Jak mówiła, kontrolerzy stwierdzili, że "na miejscu jest lekarz anestezjolog, a z przedstawionego przez dyrekcję grafiku prac wynika zabezpieczenie anestezjologii w kolejnych dniach roboczych jak i podczas dyżurów".

 

Zachodniopomorski oddział NFZ zobowiązał też świadczeniodawcę do bieżącego zgłaszania zmian w harmonogramach pracy personelu, zarówno w systemie informatycznym, jak i na piśmie.

 

Normy nie odnoszą się do lekarzy kontraktowych

 

Adwokat Piotr Pawłowski, który specjalizuje się w sprawach z zakresu prawa pracy i prawa medycznego, pytany przez PAP o sytuację z Białogardu przyznał, że normy czasu pracy z ustawy o działalności leczniczej nie odnoszą się do lekarzy kontraktowych, bo oni nie są pracownikami. - Czas pracy lekarzy kontraktowych określa jedynie umowa cywilnoprawna zawarta między szpitalem a lekarzem. Tak więc w tej kwestii dyrekcja ma rację - powiedział Pawłowski.

 

Jednak jego zdaniem poważnym nadużyciem ze strony szpitala jest twierdzenie, że lekarka z Białogardu wykonywała pracę jedynie przez 3 godziny dziennie. - Nawet wtedy, gdy lekarz kontraktowy nie realizuje żadnych świadczeń zdrowotnych, nadal pozostaje w gotowości do wykonywania pracy. Musi przestrzegać ustalonego harmonogramu czasu pracy, uzgodnionego ze szpitalem. W czasie pełnienia dyżuru lekarz nie może opuścić miejsca pracy, powinien znajdować się w stałej dyspozycji do wykonywania procedur medycznych - podkreślił Pawłowski.

 

Dodał, że każdy szpital, który zawarł umowę z NFZ, musi zapewniać bezpieczeństwo pacjentom podczas udzielania świadczeń, więc nie może pozwalać, by wykonywali je lekarze przemęczeni, a przez to niezdolni do należytej pracy.

 

"Niezgodnie z kodeksem etyki"

 

Również rzeczniczka Ministerstwa Zdrowia Milena Kruszewska zwróciła uwagę, że normy czasu pracy nie dotyczą lekarzy zatrudnionych na podstawie kontraktu. "Jeżeli kierownik zakładu decyduje się na zawarcie z lekarzem umowy cywilnoprawnej, postanowienia tej umowy powinny z jednej strony zapewniać prawidłowe funkcjonowanie podmiotu leczniczego (np. ciągłość dostępu do świadczeń), z drugiej jednak stronny winny pozwalać lekarzowi na takie wykonywanie pracy, aby zapewnione było bezpieczeństwo pacjentów jak i samego lekarza" - napisała Kruszewska.

 

"Lekarz, który podejmuje ciągłą pracę przez cztery doby, bez godzin należnych na odpoczynek, działa niezgodnie z kodeksem etyki lekarskiej. Lekarz w trakcie wykonywania obowiązków zawodowych jest zobowiązany służyćżyciu i zdrowiu ludzkiemu. Najwyższym nakazem etycznym lekarza, jak głosi kodeks etyki lekarskiej, jest dobro chorego. Mechanizmy rynkowe, naciski społeczne i wymagania administracyjne nie zwalniają lekarza z przestrzegania tej zasady" - podkreśliła rzeczniczka MZ.

 

Radio Szczecin, PAP