Mędrygałowie z trojgiem dzieci mieszkają na I piętrze domu. Parter zajmuje matka pana Zbigniewa. Ich problemy pojawiły się kilkanaście tygodni temu, kiedy zgłosili się do firmy ubezpieczeniowej po odszkodowanie za popękany dom. 

 

- Przyjechał pan na oględziny i powiedział, że to teren osuwiskowy. Zażądał opinii geologicznej, ekspertyz. Kosztowało nas to 2,5 tys. zł. Pożyczyliśmy na to, potem klacz trzeba było sprzedać, żeby oddać pieniądze. Na budynku pojawiły się pęknięcia wzdłuż i wszerz.. Z jednego pokoju musieliśmy się wyprowadzić. Boimy się o życie - opowiada reporterowi "Interwencji" Halina Mędrygał.

 

Mieli się wyprowadzić do końca lipca 

 

Mędrygałowie twierdzą, że dodatkowo ubezpieczyciel zażądał opinii nadzoru budowlanego. Gdy w czerwcu inspektor pojawił się w ich domu, natychmiast nakazał ogrodzić teren i do końca lipca wyprowadzić się z budynku.

 

- Istnieje realne zagrożenie dla zdrowia i życia rodziny. Trzeba podjąć szybkie działania, żeby zapewnić jej schronienie - mówi Witold Darłak, starosta ropczycko-sędziszowski.

 

Ubezpieczyciel zaproponował wypłatę 10 tys. zł odszkodowania na remont domu. Dla rodziny to dramat. Nie ma środków do życia. Zbigniew Mędrygał jest po sześciu operacjach, wkrótce czeka go kolejna. - Nie wyprowadziliśmy się, bo nie mamy gdzie – mówi.

 

- To osuwisko jest czynne. Ten dom z każdym dniem jest w gorszym stanie. Remont jest nieopłacalny. Nie spowoduje, że tereny przestaną być osuwiskowe - zauważa Witold Darłak, starosta ropczycko-sędziszowski.

 

"Taka jest decyzja PZU"

 

- Nie mogę uwierzyć, że PZU za 3 budynki, w tym jeden mieszkalny, oferuje 10 tys. zł. Oni mieli polisę na 193 tys. zł.  PZU powołując się na przepisy nie chce skomentować sprawy dla dobra klienta. Dla dobra klienta powinni przyznać odszkodowanie takie, jakiego wymaga stan faktyczny – uważa Wojciech Tatara, dziennikarz gazety Nowiny w Rzeszowie.

 

Ponieważ PZU nie udziela informacji dziennikarzom, zrozpaczona pani Halina zatelefonowała w obecności dziennikarzy do swojego agenta ubezpieczeniowego. Oto, co usłyszała:

 

Pani Halina: PZU daje nam kwotę na remont budynku, którego nie możemy remontować, bo mamy się wyprowadzić.

Agent PZU: Ja rozumiem.

- Nie rozumie pan, jedno z drugim się gryzie.

- Pani napisze odwołanie.

- Sto razy mam pisać! Już dwa razy pisałam. I pan mi to samo napisał.

- To zrobił rzeczoznawca, który był u państwa. Taka jest decyzja PZU.

 

Interwencja