Klub z Tarnowa wystosował we wtorek oświadczenie w sprawie zaległej - jak przekonuje - opłaty.

 

W sierpniu 2012 roku Bartosz Kapustka przeszedł z MKS Tarnovia do Cracovii za kwotę 4000 zł. Krakowianie wygrali wówczas wyścig o niespełna 16-letniego piłkarza m.in. z Legią Warszawa i Wisłą Kraków. W umowie transferu zawarto zapis, zgodnie z którym Tarnovia ma otrzymać 10 proc. kwoty "kolejnego definitywnego transferu" Kapustki.

 

 

W oświadczeniu Tarnovia przekonuje, że 19 lipca, a więc ponad tydzień po udanym dla Bartosza Kapustki Euro, do jej siedziby przyjechali przedstawiciele zarządu krakowskiego klubu: Jakub Tabisz i Tomasz Bałdys. Mieli oni złożyć władzom Tarnovii propozycję zmiany umowy dotyczącej transferu.

 

Klub z Tarnowa miałby zrezygnować z 10 proc. kolejnego transferu Kapustki na rzecz 200 tys. zł niezależnie od uzyskanej kwoty. Tabisz i Bałdys mieli tłumaczyć, że forma Kapustki jest niska, a transfer do zagranicznych klubów mało prawdopodobny. Przedstawiciele Cracovii mieli sugerować także, że mogą doprowadzić do krajowego transferu zawodnika za kwotę w granicach 500 tys zł, co spowoduje, że Tarnovia otrzyma zaledwie 50 tys. zł. Władze Tarnovii przekonują, że odrzuciły propozycję klubu z Krakowa.

 

Rekordowy transfer

 

Dwa tygodnie później, 3 sierpnia, Kapustka przeszedł do Leicester, aktualnego mistrza Anglii. Kwota nie została oficjalnie ujawniona, ale według różnych źródeł zawiera się między 5,5 mln euro, a 7,5 mln funtów. Oznaczałoby to, że Tarnovia zarobiłaby minimum 2 mln 340 tys. zł.

 

- Nawet minimalna kwota jest ponad dwudziestokrotnie większa niż ta, proponowana dwa tygodnie wcześniej przez panów Tabisza i Bałdysa - głosi oświadczenie Tarnovii.

 

Klub z Tarnowa: czekamy do przyszłego tygodnia 

 

Przedstawiciel Tarnovii zwrócił się do władz Cracovii na piśmie z prośbą o informacje dotyczące transferu Bartosza Kapustki i warunków wypłacenia klubowi 10 proc. zapłaconej przez Leicester kwoty. Klub z Krakowa do dziś milczy w tej sprawie.

 

- Nie wiemy, jakie są przyczyny takiego traktowania nas przez klub, z którymi łączą nas długoletnie bliskie relacje. Nie domagamy się niczego więcej niż wynika z podpisanej umowy - brzmi oświadczenie władz Tarnovii.

 

Zarząd klubu zapowiedział, że jeśli do połowy przyszłego tygodnia nie otrzyma należnej kwoty, zwróci się do sądu arbitrażowego. Przypomniał też, że pod umową ze strony Cracovii podpisany jest m.in. wiceprezes zarządu Jakub Tabisz.

 

Przychody Tarnovii w roku 2015 wyniosły 416354 zł, co wobec ponad 20-milionowego budżetu Cracovii, jest dość skromną sumą.

 

Władze klubu oznajmiły, że otrzymane z transferu Kapustki pieniądze przeznaczono by na rozwinięcie działalności w zakresie wychowania dzieci i młodzieży. Klub już planuje renowację infrastruktury, finansowanie wyjazdów na obozy szkoleniowe czy stworzenie dodatkowych etatów trenerskich dla trampkarzy i trampkarzy młodszych.

 

 

- Potwierdzam, że byliśmy u nich przed transferem, zanim pojawiło się Leicester. Chcieliśmy wykupić procenty, co w tym złego? Mówiliśmy, że Bartek może przejść do innego polskiego klubu, ale kwota, która padła to nie było 250 tys. złotych, tylko 500 tys. euro. Wcześniej mieliśmy dla niego ofertę choćby z Legii, na 250 tys. euro - powiedział w rozmowie z Przeglądem Sportowym wiceprezes Cracovii, Jakub Tabisz.

 

- Nie chcieli zgodzić się na naszą propozycję, więc poprosiliśmy, by podali swoją kwotę. Odpowiedzieli, że się odezwą, po czym dostaliśmy od nich tylko pismo z kancelarii prawniczej z ifnormacją, że od dziś to oni reprezentują Tarnovię. Nie chcemy nikogo oszukać i wszystko zapłacimy - dodaje wiceprezes Cracovii. Tabisz twierdzi, że Tarnovia wciąż nie przedstawiła krakowskiemu klubowi dokumentów na podstawie których faktycznie należy im się 10 proc. od transferu.

 

polsatnews.pl, przegladsportowy.pl