"Wieczorem czekając na pociąg ze Szczecina do Katowic w trakcie spaceru moja dziewczyna zgubiła aparat wraz z wszystkimi zrobionymi przez nią zdjęciami z wyjazdu. Zaznaczam, że nie chodzi tu o słodkie selfiaczki z dyskoteki pod Radomiem, tylko o wyjątkowe fotografie najpiękniejszych dolin rzecznych naszego kraju. Tysiące jaskółek, czarne bociany, bobry i magia Bugu, wielokilometrowe wyspy o piaszczystych plażach na Wiśle, rozlewiska Noteci i zachody słońca nad Odrą oraz pamiątki ze spotkań z gościnnymi Polakami z całego kraju" - napisał na profilu "Takie tam Z tripa" Zdzich Rabenda, organizator wyprawy.

 

Podróżnicy przypuszczają, że aparat zginął w poniedziałek przed północą, gdy szli "krętymi schodami dla pieszych prowadzącymi w dół prosto z zamku Książąt Pomorskich w kierunku nabrzeża Odry" lub na szczecińskim dworcu PKP.

 

"Może jest wśród Was ktoś mieszkający w Szczecinie i może pomóc? A może macie tam znajomych lub rodzinę?" - apelują podróżnicy. Jak dodają, zdają sobie sprawę, że szansa jest niewielka, ale musieli podjąć próbę.

 

Jak przekonują, nie zależy im nawet na samym aparacie (niebieskim kompakcie marki Fujifilm finepix F660exr w czarnym twardym pokrowcu), a na karcie pamięci. Uczciwemu znalazcy oferują "skrzynkę dobrego piwa".

 

 

polsatnews.pl