Zawodnika AZS AWF Katowice nie było na liście startowej. "Mam niemiłą informację dla wszystkich, którzy czekają na mój start na 100 dowolnym - nie popłynę. Nie była to moja decyzja, ani mojego trenera. Dowiedziałem się o tym od mojej siostry dzień przed rozpoczęciem igrzysk. Informacja ta zwaliła mnie z nóg, nie życzę nikomu takiej sytuacji i mam nadzieję, że się to nigdy nie powtórzy" - napisał Czerniak na swoim koncie na Facebooku.


Dodał, że wystartuje w czwartek w eliminacjach na 100 m stylem motylkowym.

 


Trzykrotny medalista mistrzostw świata


"Trenuję pływanie od 20 lat. Reprezentuję Polskę i prawie całe życie podporządkowałem temu, aby ścigać się z najlepszymi. Prawo do startu w igrzyskach odebrał mi ktoś z PZP przez >>niedopatrzenie<<, >>pomyłkę<<, sytuację jeszcze niewyjaśnioną" - dopisał 27-letni pływak.


Czerniak to trzykrotny medalista mistrzostw świata stylem motylkowym: srebro na 100 m w 2011 roku, brąz na 100 m w 2013 oraz brąz na 50 m w 2015. Jest mistrzem i wicemistrzem Europy stylem motylkowym z Berlina (2014) na 100 i 50 m. W tegorocznych mistrzostwach kontynentu w Londynie zajął drugie miejsce na 100 m stylem motylkowym.

 

Wiederek: to niedopatrzenie trenerów

 

 

W opinii szefa wyszkolenia Polskiego Związku Pływackiego Jana Wiederka brak Konrada Czerniaka na olimpijskiej liście startowej wyścigu na 100 m stylem dowolnym w Rio de Janeiro to niedopatrzenie trenerów, które nie powinno się wydarzyć.

 

 

- Na pewno nie była to złośliwość, ale zabrakło komunikacji między trenerem kadry a szkoleniowcem zawodnika - powiedział Wiederek.

 

 

Jak tłumaczył, prowadzący Czerniaka Bartosz Kizierowski nie wysłał do federacji oficjalnego zgłoszenia pływaka AZS AWF Katowice do startu w stylu dowolnym, a jedynie w koronnej konkurencji - stylu motylkowym.

 

 

- Pewnie fakt, że Konrad kwalifikował się również w kraulu spowodował, że jego trener uznał zgłoszenie za oczywiste. Jednak zabrakło ustalenia tego i sprawdzenia, czy podpisujący ostateczną dokumentację koordynator kadry Piotr Gęgotek wpisał Konrada na tę listę - wyjaśnił.

 

 

Dodał, że pierwszy raz spotkał się z taką sytuacją, która "nigdy nie powinna się wydarzyć".

 

PAP