- Bardzo chciałem wspierać naszych sportowców w Rio - przyznał premier, który - według danych kancelarii - zapłacił za bilet dla siebie 2200 euro. Razem z nim do Brazylii mają lecieć dwaj asystenci oraz dwóch... ochroniarzy, za których zapłaci budżet państwa. Biuro podróży zaproponowało wyjazd całej delegacji w cenie 44 000 euro.


By ceny były niższe, Butkevicius zrezygnował z uczestniczenia w ceremonii zamknięcia igrzysk i wróci do kraju wcześniej. Podczas otwarcia największej sportowej imprezy Litwę reprezentowała prezydent Dalia Grybauskaite.

 

PAP