Cytowany we wtorek przez dziennik "Izwiestija" przewodniczący Rady Rosyjskiego Instytutu Demografii, Migracji i Rozwoju Regionalnego Jurij Krupnow oświadczył, że do 2025 roku Rosję czeka kolejna demograficzna zapaść i że będzie ona głębsza niż poprzednie.


Przewiduje on, że spadnie wtedy liczba kobiet w wieku rozrodczym, co - jak zauważa - jest skutkiem demograficznej zapaści z lat 90. Liczba urodzin w porównaniu z 2012 rokiem zmniejszy się o 40 proc. Współczynnik dzietności będzie wynosił nie więcej niż 1,8 dziecka na jedną kobietę. Zmniejszy się - o 10 mln - liczba ludzi w wieku produkcyjnym, co odbije się na spadku, tylko z tego powodu, o 10 proc. produktu krajowego brutto.


"Fundamentalne dziejowe wyzwanie"


Krupnow jest zdania, że aby ludność Rosji nie zmniejszała się, konieczny jest siedmiokrotny wzrost w ciągu 20 lat liczby rodzin wielodzietnych - z 7 procent do 50 procent. 


- Tak, przed nami fundamentalne dziejowe wyzwanie, bez precedensu w historii - oznajmił.


- Jesteśmy sami sobie winni, że mamy w Rosji katastrofę demograficzną. Jeśli będziemy stawiać na migrantów i nie zrobimy demograficznej rewolucji, to na końcu stulecia pozostanie nas, w najlepszym wypadku, połowa. Dlatego musimy chronić dużą wielopokoleniową rodzinę jako jedyny sposób uniknięcia katastrofy. Należy skierować wielki strumień dopłat i ulg do rodzin z czworgiem dzieci - konkluduje Krupnow.

 

PAP