- Odmówiono mi zarejestrowania na podstawie dwóch ostrzeżeń - powiedział Łahwiniec "Naszej Niwie". Jak dodał, jedno ostrzeżenie dotyczyło rozdawania materiałów informacyjno-agitacyjnych, a drugie przekupywania wyborców.

 

W wywiadzie dla Radia Swaboda Łahwiniec oświadczył, że nie rozdawał ulotek, tylko swoje wizytówki. "Wynagradzanie" wyborców polegało zaś na tym, że tym, którzy podchodzili do niego podczas pikiety, dawał egzemplarz opozycyjnej gazety "Narodnaja Wola". - Najwyraźniej nie mieli w planach mojej rejestracji. To decyzja całkowicie polityczna - ocenił opozycjonista.

 

2 sierpnia na Białorusi rozpoczęła się rejestracja kandydatów na wybory do niższej izby parlamentu, Izby Reprezentantów. Zgodnie z białoruskim ustawodawstwem kandydat może być zgłaszany w imieniu partii, w imieniu kolektywów pracowniczych lub po zebraniu odpowiedniej liczby podpisów - w przypadku wyborów parlamentarnych musi go poprzeć co najmniej 1000 mieszkańców okręgu wyborczego.

 

 

W poprzednich wyborach parlamentarnych na Białorusi w 2012 roku startowało 293 kandydatów, w tym 46 przedstawicieli opozycji. Ani jeden kandydat opozycji nie trafił do parlamentu. Według misji obserwatorów OBWE wybory nie były ani wolne, ani uczciwe.

 

PAP