- Powoli kończy się akcja ratunkowa w Łebie - powiedział Polsat News rzecznik komendanta powiatowego państwowej straży pożarnej w Lęborku, kpt. Piotr Krzemiński. Jak relacjonował: dzieci kąpały się z ojcem w morzu. W pewnym momencie wszystkich przykryła fala. Ojca trzeba było reanimować, chłopiec wyszedł z wody o własnych siłach. Dotąd nie udało się odnaleźć 11-letniej dziewczynki.

 

Jak wyjaśnił Krzemiński, akcję ratunkową strażacy będą musieli przerwać ze względu na zapadające ciemności. Jutro zostanie wznowiona już z udziałem policji.

  

Poszukiwania w Ustce

 

Akcję ratunkową ze względu na zapadające ciemności przerwano także w Ustce, i tu będzie wznowiona rano.

 

Jak wynika z informacji przekazanych Polsat News przez komisarza Roberta Czerwińskiego z komendy miejskiej policji w Słupsku, poszukiwana siedmiolatka weszła do morza razem z ojcem, który trzymał na rękach młodsze dziecko. Chłopczyk w pewnym momencie zaczął się wiercić i ojciec prawdopodobnie odszedł na chwilę tracąc z oczu dziewczynkę. Gdy wrócił córki już nie było. Mężczyzna wszczął alarm. 

 

- Choć wszystko wydarzyło się o 12:30 policjanci zostali powiadomieni dopiero 2 godziny później - powiedział Czerwiński. Jego zdaniem rodzina szukała dziewczynki na własną rękę. Na razie udało się ustalić na pewno jedynie to, że ojciec wszedł do wody mimo czerwonej flagi i wysokich fal.

  

Polsat News, twitter