Jak zaznaczono podczas zwołanej w niedzielę konferencji prasowej IPC, oszustwo dopingowe wykryte w Rosji doprowadziło do zniszczenia sportu poprzez stawianie medali ponad moralnością.

 

"Tragiczne w tej sytuacji jest nie to, że sportowcy oszukiwali system, ale że państwowy system oszukiwał sportowców" - podsumował Craven.

Oburzenie wywołane decyzją IPC wyraził rosyjski minister sportu Witalij Mutko.

 

"Dla mnie to nie do wiary. To decyzja stronnicza i umotywowana politycznie. To decyzja bez precedensu. Nie rozumiem, czym jest umotywowana. Skrzywdziła wielu zawodników, którzy mają ograniczone możliwości" - argumentował.

 

Będą się odwoływać

 

Szef Rosyjskiego Komitetu Paraolimpijskiego Władimir Łukin zapowiedział złożenie odwołania do Trybunału Arbitrażowego ds. Sportu w Lozannie (CAS).

 

"Jeśli będzie to konieczne, to skorzystamy z sądu cywilnego" - zastrzegł.

 

Zmagania paraolimpijskie odbędą się w Brazylii w dniach 7-18 września.

 

Po ujawnieniu afery dopingowej w Rosji ze startu w rozpoczętych w piątek igrzyskach wykluczeni zostali m.in. wszyscy lekkoatleci, z wyjątkiem skoczkini w dal Darii Klisziny, która wystartuje pod flagą olimpijską. Prawa startu nie uzyskali też m.in. sztangiści oraz część wioślarzy, kajakarzy, kolarzy, pływaków, pięcioboista i zapaśnik. Decyzje w sprawie Rosjan startujących w poszczególnych dyscyplinach - wolą Międzynarodowego Komitetu Olimpijskiego - podejmowały światowe federacje. Wykluczonych z igrzysk zostało łącznie ponad 100 zawodników z tego kraju.

 

PAP