Pasażerowie samolotu linii Small Planet z Warszawy do Burgas w Bułgarii mieli odlecieć w piątek rano, jednak zostali odesłani do hotelu. Wszystko przez awarię maszyny.

 

Choć usterkę udało się naprawić i wylot odbył się około północy, turyści nie kryli oburzenia - jak mówią - brakiem informacji i działaniami ze strony linii lotniczych.  - Nikt się nie zainteresował, żeby np. załagodzić sytuację, uspokoić zdenerwowanych ludzi. Co mają powiedzieć dzieci, one naprawdę niewiele rozumieją. Nie jest łatwo - przekonywał jeden z oczekujących turystów, Tomasz Psiuch.

 

Problemy linii Small Planet

 

To  kolejne w ostatnim czasie awarie linii Small Planet. W czerwcu dwa samoloty przewoźnika zepsuły się i klienci musieli oczekiwać po kilkanaście godzin na lot. Wówczas problem dotyczył kilku tysięcy pasażerów, a opóźnienia lotów sięgały od 5 do nawet 18 godzin. Z kolei w lipcu duża część pasażerów narzekała na opóźnienia lotów.

 

polsatnews.pl