Mardini, zanim dotarła do Europy, przebyła ciężką drogę. Uciekła z pogrążonego w wojnie Damaszku. Trafiła do obozu dla uchodźców w Libanie, następnie udała się do Turcji, skąd drogą morską chciała dostać się na wyspę Lesbos.

 

Na otwartym morzu ponton, którym podróżowała, zaczął przeciekać. Mardini nie czekała - wskoczyła do wody i razem z siostrą Sarah oraz dwoma mężczyznami dociągnęła ponton z pozostałymi uchodźcami do wyspy Lesbos. W ten sposób uratowało się 20 osób.

 

Talent po ojcu

 

Syryjka pływała od najmłodszych lat - jej ojciec w ojczyźnie był trenerem pływania. Kiedy Yusra dotarła od Niemiec, zaczęła treningi pod okiem Svena Spannenkrebsa. Szykowała się na igrzyska za cztery lata, ale MKOl zaprosił do Rio reprezentację uchodźców. To była dla niej szansa.

 

- W wielu państwach nie brakuje problemów, ale musimy pamiętać o tych dobrych rzeczach i naszych wspomnieniach oraz motywować się w ten sposób. Jest wiele osób, które na nas liczą. Nie możemy ich zawieść - mówiła Yusra na konferencji już w Rio.

 

Uchodźców w Brazylii będą reprezentować sportowcy z 10 krajów - m.in. Syrii, Demokratycznej Republiki Konga i Sudanu Południowego.

 

polsatnews.pl, The Independent