Sąd Rejonowy dla Warszawy Żoliborza nie uwzględnił zażaleń pełnomocnika zatrzymanych na decyzję policji o zatrzymaniu Moniki S. i Janusza W. - Zatrzymanie było zasadne, legalne oraz prawidłowe w ustalonych okolicznościach faktycznych - podała rzeczniczka Sądu Okręgowego w Warszawie Ewa Leszczyńska-Furtak.

 

- Jakkolwiek zdaniem sądu nie zachodziła obawa ukrycia się osób zatrzymanych, to w zastanej sytuacji policjanci mieli podstawy przypuszczać, że popełniono przestępstwo oraz uznać, że zachodzi obawa zacierania jego śladów - dodała sędzia. Podkreśliła, że czas zatrzymania sąd uznał za "konieczny do wykonania niezbędnych czynności".

 

Sędzia Leszczyńska-Furtak zaznaczyła, że sąd nie oceniał samego czynu, w związku z którym osoby podejrzewane zostały zatrzymane.

 

Czerwone gwiazdy i napis "kat morderca"

 

W poniedziałek policja zatrzymała dwie osoby w sprawie namalowania na nagrobku Bieruta czerwonej gwiazdy i napisu "Kat". Zatrzymani zostali we wtorek zwolnieni - zażądał tego prokurator generalny Zbigniew Ziobro, który uznał ich zatrzymanie na 48 godzin za niezasadne.

 

- We wtorek z tymi osobami wykonano czynności procesowe, zostały one przesłuchane w charakterze świadków na okoliczność tego zdarzenia. Po wykonaniu tych czynności prokuratorzy wydali polecenie zwolnienia tych osób - mówił rzecznik Prokuratury Okręgowej w Warszawie prok. Michał Dziekański.

 

Sprawą zajmuje się policja i Prokuratura Rejonowa Warszawa-Żoliborz. Wstępna kwalifikacja prawna sprawy opiera się na artykule Kodeksu karnego mówiącym, że "kto znieważa zwłoki, prochy ludzkie lub miejsce spoczynku zmarłego podlega grzywnie, karze ograniczenia wolności albo pozbawienia wolności do lat dwóch".

 

Ziobro zażądał zwolnienia zatrzymanych

 

Nie aprobuję znieważenia nagrobka; rozumiem sprzeciw moralny wobec całej sytuacji, bo Bierut był zdrajcą, agentem NKWD i wielokrotnym mordercą - wyjaśniał w środę swą decyzję Ziobro. Dodał, że sprawcy nie działali z pobudek chuligańskich.

 

Mówił, że zatrzymanie na 48 godz. było niezasadne, skoro zatrzymani nie byli podejrzewani o "poważne przestępstwo", ale o czyn, za który grożą najwyżej 2 lata więzienia. Na 48 godz. nie są czasami zatrzymywani - jak mówił minister - sprawcy poważnych przestępstw. Ziobro dodał ponadto, że policji znana była tożsamość tych osób oraz ich motywacja. "Można ich było wezwać w terminie późniejszym lub przewieźć do komendy, przesłuchać i wypuścić" - podkreślał.

 

Ziobro oświadczył też, że jako prokurator generalny mógłby nakazać zamknięcie postępowania - czego nie uczynił. "Uważam, że ono powinno się toczyć" - oświadczył, zapowiadając, że będzie ono rzetelnie prowadzone. Zaznaczył, że to sąd może ocenić całą sprawę - jeśli prokurator zdecyduje się skierować akt oskarżenia. "Nie wiem, jaka będzie decyzja prokuratury" - dodał.

 

Ziobro "nie kwestionował zasadności zatrzymania"

 

W komunikacie Prokuratury Krajowej podkreślono, że decyzja sądu, który uznał zatrzymanie sprawców za zasadne, dotyczy wyłącznie zażaleń złożonych przez ich pełnomocnika, który w odróżnieniu od Prokuratora Generalnego kwestionował zatrzymanie. "Minister Sprawiedliwości Prokurator Generalny Zbigniew Ziobro nie kwestionował zasadności samego zatrzymania i przesłuchania osób, które 1 sierpnia tego roku namalowały na nagrobku Bolesława Bieruta na warszawskich Powązkach napis „Kat”. Gwarantował, że dalsze postępowanie będzie prowadzone rzetelnie" - głosi komunikat.

 

"Dzień po incydencie na Cmentarzu Powązkowskim w Warszawie Prokurator Generalny podjął interwencję mającą jedynie na celu skrócenie dalszego okresu przetrzymywania sprawców z uwagi na to, że po ich przesłuchaniu prokuratorzy nie widzieli powodu przetrzymywania ich przez kolejne ponad 24 godziny" - napisano w komunikacie. "Należy też zwrócić uwagę, że z uzasadnienia decyzji Sądu nie wynika, iż wypuszczenie sprawców było przedwczesne. Decyzja Prokuratora Generalnego jedynie istotnie skróciła czas zatrzymania i nie była przedmiotem oceny, a tym bardziej krytyki Sądu" - dodano.

 

Wiceszef MSWiA Jarosław Zieliński ocenił w środę, że zarówno policja, jak prokuratura, wykonywały w tej sprawie swe obowiązki zgodnie z przepisami. Dodał, że ważnym jej kontekstem jest to, że - jak mówił - pomnik Bieruta nigdy nie powinien znaleźć się na polskiej nekropolii narodowej, jaką są Powązki.

 

PAP