Pani Bożena wniosła o separację. Sąd wyznaczył ojcu dzieci możliwość spotykania się z dziećmi, a kobieta respektowała to postanowienie.

 

Zabrał dzieci, zamknął drzwi przed nosem

 

Mąż cały czas jednak nakłaniał ją, żeby do niego wróciła. 16 maja pani Bożena uległa namowom, zabrała dzieci i razem z mężem pojechała do miejsca, w którym mieszkali przed rozstaniem. Kiedy tam dojechali, jej mąż razem z dziećmi, wszedł do mieszkania, trzaskając jednak drzwiami przed nosem pani Bożenie. Kobieta twierdzi, że przez zamknięte drzwi usłyszała od niego słowa: "teraz k…o możesz się powiesić".

 

Pani Bożena wezwała policję, która jednak zamiast jej pomóc, nastraszyła, że jeśli się nie uspokoi to zostanie siłą odwieziona do szpitala psychiatrycznego.

 

Bezsilność kuratora

 

Kobieta nie zamierzała się poddać. 30 czerwca na jej wniosek sąd okręgowy w Gliwicach wydał postanowienie, z którego wynikało, że ojciec ma niezwłocznie oddać dzieci matce. Postanowienie to było opatrzone klauzulą natychmiastowej wykonalności i na jego mocy zaczął działać kurator sądowy.

 

Mimo dwóch jego wizyt w mieszkaniu ojca, nie udało się odzyskać dzieci. Za każdym razem bowiem, ojciec oznajmiał, iż dzieci nie ma w domu a kurator nie podjął próby zweryfikowania tego faktu. Ojciec dzieci wynajdując kolejne luki prawne pisze odwołania od decyzji sądu nakazujących oddanie dzieci a procedury odwoławcze ciągną się tygodniami.

 

3 miesiące rozłąki

 

Pani Bożena od trzech miesięcy nie widziała Mai i Oskara. Kobieta jest na skraju wytrzymałości, a komendant raciborskiej policji nie widzi niczego złego w tym, że jego podwładny nie respektuje postanowień sądu. 

 

Program "Interwencja" w czwartek o 16:15 w Telewizji Polsat.


Wszystkie odcinki programu można obejrzeć tutaj.

 

Polsat News