Obrona zapowiedziała apelację. Adwokat Ksenija Karpinska powiedziała agencji TASS, że są podstawy do zaskarżenia wyroku do Europejskiego Trybunału Praw Człowieka (ETPCz).

 

Prokuratura domagała się dla Urłaszowa kary 15 lat pozbawienia wolności i grzywny w wysokości 500 milionów rubli (ok. 7 mln dolarów).

 

Były zastępca Urłaszowa Dmitrij Donskow został uniewinniony, a doradca byłego mera Aleksiej Łopatin otrzymał wyrok 7 lat kolonii karnej.

 

Polityczny proces

 

W swoim ostatnim słowie Urłaszow oświadczył, że proces uważa za polityczny. - Mam nadzieję, że sąd usłyszy dowody, moje i moich adwokatów. Nie popełniłem przestępstwa i nie uważam się za winnego - powiedział były mer, cytowany przez niezależną "Nową Gazietę".

 

Według śledczych w latach 2012-13 Urłaszow i Łopatin żądali pieniędzy - 18 mln rubli (według obecnego kursu - ok. 270 tys. dol.) - od dyrektora firmy Radostroj i grozili, że w razie odmowy nie zapłacą firmie za wykonanie kontraktu zawartego z miastem. Komitet Śledczy Federacji Rosyjskiej utrzymuje, że przy przekazaniu części żądanej łapówki zatrzymany został pośrednik.

 

Ponadto - twierdzi Komitet Śledczy - Urłaszow miał otrzymać 17 mln rubli (ok. 254 tys. dolarów) od innej firmy budowlanej, w zamian za wykorzystanie swych wpływów w celu przejęcia przez tą firmę pakietu kontrolnego jednej z miejskich spółek. Śledczy utrzymują, że cała łapówka miała wynosić 30 mln rubli (prawie 450 tys. dolarów).

 

Zatrzymany trzy lata temu

 

Były mer został zatrzymany w 2013 roku. Wcześniej zapowiedział zamiar kandydowania do lokalnej Dumy (parlamentu) z ramienia Platformy Obywatelskiej, partii miliardera Michaiła Prochorowa.

 

Urłaszow wygrał wybory mera Jarosławia w 2012 roku pod hasłami walki z korupcją, pokonując wspieranego przez rządzącą partię Jedna Rosja biznesmena Jakowa Jakuszewa. Jego wygrana nastąpiła po wielotysięcznych manifestacjach w wielkich miastach Rosji w związku z wynikami wyborów parlamentarnych z grudnia 2011 roku. Według opozycji wybory te zostały sfałszowane na korzyść Jednej Rosji.

 

PAP