Kościół oficjalnie nie działał od ponad roku, gdy został sprzedany agencji nieruchomości. Skupiał tzw. wiernych "Kościoła gallikańskiego" – niewielkiego ugrupowania tradycjonalistów. Miejsce to było również znane jako stołeczny "kościół zwierząt", gdyż co roku święcono tam ptaki i zwierzęta. Parafianie, którzy wciąż gromadzili się na nabożeństwach, chcieli odkupić swoją świątynię. Mimo to we wtorek zapadła decyzja o ewakuacji kościoła.

 

Policja wkroczyła do akcji w środę rano. Uzbrojone w pałki oddziały prewencyjne francuskiej policji, wynosiły siłą parafian z kościoła. Kapłan, który odprawiła mszę został powalony na ziemię. Brutalnie potraktowano także protestujących przed kościołem.

 

Prefektura policji wydała oświadczenie, że 15 jednostek policji przeprowadziło całą akcję "bez zakłóceń", ale na portalach społecznościowych pojawiły się zdjęcia przedstawiające akcję sił porządkowych, m.in. kapłana ubranego w szaty liturgiczne, którego funkcjonariusz ciągnie po ziemi.

 

 

 

 

 

"A może parkingi w miejscu meczetów?"

 

Wielu internautów przypominało niedawny zamach na kościół w Saint-Etienne-du-Rouvray w Normandii, gdzie dwaj Francuzi o korzeniach islamskich wtargnęło do świątyni podczas porannej mszy i zamordowali w okrutny sposób sędziwego kapłana ks. Jacquesa Hamela.

 

Oburzenie z powodu całej akcji wyrazili też liczni politycy prawicowi, głównie z Frontu Narodowego i Republikanie. Szefowa Frontu Marine Le Pen zapytała na swym Twitterze: "A może ktoś zechciałby zbudować parkingi na miejscu salafickich meczetów zamiast burzyć nasze kościoły?".

 

 

Burmistrz dzielnicy Philippe Goujon, który był na miejscu policyjnej akcji i przyznał, że operacja nie powinna odbyć się "podczas gdy cała wspólnota chrześcijańska jest w żałobie". - Jestem przeciwny niszczeniu jakiejkolwiek świątyni - dodał.

 

KAI. lefigaro.fr