Podczas środowej konferencji prasowej Ziobro dodał, że równocześnie - jako prokurator generalny - zlecił wszczęcie śledztwa "w stosunku do prokuratorów, którzy takich zaniechań się dopuścili i takie zaniechania mają na sumieniu". Sprawę ma prowadzić nowo powołany wydział Prokuratury Krajowej ds. przestępczości sędziów i prokuratorów.

 

- Zdecydowałem się złożyć kasację do Sądu Najwyższego od - moim zdaniem - rażąco niesłusznego rozstrzygnięcia prokuratorskiego sądu dyscyplinarnego, który kierując się solidarnością korporacyjną, zwolnił od odpowiedzialności prokuratorów ewidentnie winnych zaniedbań, którzy przyczynili się do śmierci kolejnego dziecka w Pucku" - powiedział Ziobro. Nazwał ten wyrok "skandalicznym"; nie podał jego uzasadnienia.

 

Sąd dyscyplinarny uniewinnił prokuratorów

 

Jak wskazał, bezpośrednim asumptem do działań było rozstrzygnięcie prokuratorskiego sądu dyscyplinarnego, który "uniewinnił od stawianych zarzutów prokuratorów odpowiedzialnych za zaniechania, które przyczyniły się do kolejnej śmierci dziecka w Pucku" zabitego w 2012 r. przez rodziców zastępczych.

 

- Analiza akt sprawy związanych z tą tragedią musi budzić bardzo duże emocje (...) a z drugiej strony musi budzić sprzeciw wobec bezduszności działań prokuratorów, którzy dysponując konkretnymi informacjami, wskazującymi na możliwość przestępczych działań wymierzonych w te dzieci, po śmierci pierwszego dziecka, lekceważyli je konsekwentnie przez dwa długie miesiące - powiedział Ziobro.

 

Ocenił, że do tej pory niewiele w takich sprawach czyniono. - Jeżeli już dochodziło do rażącej nieprawidłowości, to co najwyżej wszczynano, zresztą nie do końca konsekwentnie, postępowania dyscyplinarne, które zwykle kończyły się niczym (...) Chciałbym to zmienić" - podkreślił. Ziobro nie wykluczył zmian zasad odpowiedzialności dyscyplinarnej prokuratorów - "jeśli nie dojdzie do refleksji w środowisku". Jego zdaniem ta sprawa pokazuje "że jest tu problem - mechanizm źle pojętej solidarności niestety bierze górę; nie ma na to mojej zgody".

 

"To ten sławny Trybunał Konstytucyjny kiedyś już raz wysadził w powietrze zmiany"

 

W jego ocenie jest przewlekłość w postępowaniach dyscyplinarnych sądów co do uchylania immunitetów sędziom i prokuratorom - a sprawa "dojrzewa do zmian". - To ten sławny Trybunał Konstytucyjny kiedyś już raz wysadził w powietrze zmiany - które przygotowałem, gdy poprzednio byłem ministrem; te zmiany służyły temu, by przyspieszyć rozpoznawanie tych wniosków - oświadczył.

 

W listopadzie 2007 r. TK za sprzeczną z konstytucją uznał nowelizację prawa, pozwalającą m.in. na pozbawienie sędziego immunitetu w 24 godziny i ograniczenie mu przez prokuratora wglądu w akta sprawy. TK podkreślił wówczas wagę i znaczenie immunitetu sędziowskiego, który - jak mówiła wówczas sędzia TK Ewa Łętowska - jest niewłaściwie przedstawiany w "zwulgaryzowanej publicystyce".

 

Rodzina zastępcza jak z horroru

 

W styczniu 2012 r. do rodziców zastępczych Anny C. i Wiesława C., mających dwoje własnych dzieci, trafiło pięcioro rodzeństwa w wieku od roku do 6 lat. Do śmierci dwojga z nich - w wieku 3 i 5 lat - doszło jeszcze w 2012 r.

 

Najpierw - w lipcu 2012 r. - w domu rodziny C. zmarł chłopiec. Pucka prokuratura wszczęła śledztwo w tej sprawie. Śledczy uwierzyli wówczas opiekunom, którzy wyjaśnili, że doszło do nieszczęśliwego wypadku - chłopiec miał spaść ze schodów. We wrześniu 2012 r. zmarła jego 5-letnia siostra. Małżeństwo C. utrzymywało, że dziewczynka także zmarła w wyniku wypadku. Po otrzymaniu wyników sekcji zwłok 5-latki, w których jednoznacznie jako przyczynę śmierci wskazano pobicie, śledczy zdecydowali o zatrzymaniu małżonków.

 

W lutym zeszłego roku gdański sąd prawomocnie skazał kobietę m.in. za zabójstwo z zamiarem ewentualnym na 25 lat pozbawienia wolności, zaś mężczyznę - za znęcanie się nad małoletnimi - na cztery lata więzienia. W październiku 2015 r. SN oddalił kasację obrońcy skazanej kobiety, mężczyzna kasacji nie wnosił.

 

Sprawa dwóch prokuratorów z Pucka trafiła w 2012 r. do rzecznika dyscyplinarnego gdańskiej prokuratury apelacyjnej na wniosek śledczych z gdańskiej prokuratury okręgowej, którzy prowadzili postępowanie wyjaśniające dotyczące śledztwa ws. śmierci dwójki dzieci.

 

W postępowaniu wyjaśniającym - jak wówczas informowano - ustalono, iż prokuratorzy z Pucka mogli "rażąco naruszyć przepisy" - "w szczególności stwierdzono brak właściwej reakcji na wpływające do sprawy informacje". Informacje te, na które śledczy mieli "niewłaściwie zareagować", miały pojawić się w śledztwie już po śmierci pierwszego dziecka.

 

PAP