Proces w tej sprawie toczy się w sądzie federalnym w nowojorskim Brooklynie.


Zarówno Reverol, który był dyrektorem generalnym państwowej agencji antynarkotykowej w Wenezueli, a następnie stanął na czele Gwardii Narodowej, jak i Molina - jeden z dyrektorów departamentu w tejże agencji, a później attache wojskowy w Ambasadzie Wenezueli w Niemczech, odrzucają te zarzuty.


Zdaniem amerykańskich prokuratorów obaj oskarżeni czerpali w latach 2008-10 korzyści finansowe z udzielania pomocy siatce specjalizującej się w przemycie kokainy z Kolumbii przez Wenezuelę do Stanów Zjednoczonych i Meksyku. Mieli oni informować międzynarodowych przemytników o planowanych akcjach i dyslokacji oficerów policji antynarkotykowej.


Funkcjonariusze zamieszani w przemyt


Jak podkreślił prokurator Robert Capers, prokuratura dysponuje dowodami, że co najmniej kilka takich transportów dotarło na terytorium amerykańskie. Śledztwo w tej sprawie było prowadzone od grudnia 2015 r.

 


Władze Wenezueli nie wydały w sprawie ogłoszonego w poniedziałek aktu oskarżenia żadnego oświadczenia.


Agencje przypominają, że wenezuelska prokuratura w ciągu ostatnich pięciu lat oskarżyła o przemyt narkotyków co najmniej 100 przedstawicieli wojska i policji.


Zatrzymani członkowie rodziny pierwszej damy


W listopadzie 2015 r. dwaj członkowie bliskiej rodziny żony prezydenta Wenezueli Nicolasa Maduro zostali aresztowani i przewiezieni do Stanów Zjednoczonych, gdzie postawiono im zarzuty przemytu narkotyków.


30-letni Franqui Francisco Flores-de Freitas i 29-letni Efrain Antonio Campo-Flores zostali zatrzymani przez antynarkotykowe oddziały policji w stolicy Haiti, Port-au-Prince, dokąd przylecieli z Wenezueli prywatnym samolotem. Bratanek i siostrzeniec pierwszej damy kontaktowali się z tajnym informatorem amerykańskiej agencji antynarkotykowej DEA w Hondurasie, którego poprosili o pomoc w sprzedaniu 800 kg kokainy.


Według Departamentu Stanu USA ponad połowa kokainy produkowanej w Kolumbii jest szmuglowana przez Wenezuelę do Europy i Stanów Zjednoczonych.

 

PAP