Łódzkie obchody odbyły się pod ostatnim ocalałym budynkiem podobozu tzw. Kuźni Romskiej, która była bramą wejściową do byłego "Obozu Cygańskiego", a dziś jest oddziałem Muzeum Tradycji Niepodległościowych w Łodzi. Podczas uroczystości podkreślano tragizm miejsca symbolizującego dziś wyjątkowe okrucieństwo hitlerowców wobec społeczności romskiej. Przypomniano, że w latach 1941-1942 przebywało w nim ponad pięć tysięcy Romów i Sintni przywiezionych przez oprawców z pogranicza austriacko-węgierskiego, a następnie eksterminowanych w niemieckim obozie zagłady Kulmhof w Chełmnie nad Nerem.

 

"Godność człowieka, wolność, pluralizm"

 

Wojewoda łódzki prof. Zbigniew Rau powiedział, że to miejsce stanowi dziś "niemy, straszny krzyk". - Niezależnie, jak wielbimy Boga, jakim językiem mówimy, jaki jest nasz kolor skóry i skąd przychodzimy, tutaj wiemy na pewno jedno. Jeśli naszego życia nie oprzemy o najbardziej fundamentalne wartości – godność człowieka, wolność i pluralizm – to się może powtórzyć i to jest największe dla nas przesłanie tego miejsca – podkreślił.

 

Wiceprezydent Łodzi Ireneusz Jabłoński zwracając się do społeczności romskiej dodał, że dramat ich braci i sióstr sprzed ponad 70. lat powinien być przestrogą dla dzisiejszych i przyszłych pokoleń przed "utopią tego typu zbrodniczych ideologii".

 

Były prezydent miasta Jerzy Kropiwnicki mówiąc o tragicznych losach Romów i Sinti oraz strasznych warunkach, głodzie i chorobach panujących w podobozie, przypomniał, że jeszcze niedawno była to mało znana w Łodzi historia. Przedstawiciele władz miasta i regionu oddając hołd pomordowanym zapewnili, że o jednej z najtragiczniejszych kart w dziejach Litzmannstadt Getto nigdy nie zapomną.

 

Ambasador o nietolerancji

 

Obecny na uroczystości ambasador Austrii w Polsce dr Thomas M. Buchsbaum podkreślił z kolei, że wspominając zmarłych trzeba również myśleć o losie obecnych mniejszości – etnicznych, językowych, religijnych, czy seksualnych. - Akceptowanie mowy nienawiści oznacza wspieranie nietolerancji, która łatwo może przekształcić się w przemoc fizyczną – zaznaczył.

 

Oprócz przedstawicieli ambasady Austrii, władz Łodzi i województwa łódzkiego, w uroczystościach uczestniczyli m.in. przewodniczący Parlamentu Kraju Związkowego Burgenland oraz Styrii, biskupi z Austrii i Polski, lokalne społeczności i stowarzyszenia romskie oraz żydowskie, a także mieszkańcy Łodzi.

 

Pod obeliskiem z pamiątkową tablicą złożono kwiaty, zapalono znicze i zmówiono modlitwę. Romska młodzież wyrecytowała wiersze oraz zagrała utwory skrzypcowe. Zaprezentowano także makietę podobozu cygańskiego w Litzmannstadt Getto.

 

Pięć tysięcy ofiar

 

Były "Obóz Cygański" (tzw. Zigeunerlager) na obrzeżach ówczesnego getta łódzkiego funkcjonował od listopada 1941 r. do stycznia 1942 r. Władze niemieckie zamknęły w nim Romów i Sinti pochodzących z Bungerlandu i Styrii. Z powodu makabrycznych warunków i panującej epidemii tyfusu plamistego przez trzy miesiące zmarło ponad 700 więźniów. Pozostałych (4,3 tys.) od 5 do 12 stycznia 1942 r. hitlerowcy wywieźli, a następnie zagazowali w niemieckim obozie zagłady Kulmhof w Chełmnie nad Nerem. Byli tam mordowani w tzw. "samochodach – komorach gazowych" – średniej wielkości ciężarówkach, do których wnętrza odprowadzano gazy spalinowe. Nie przeżył nikt.

 

Obchodzony 2 sierpnia Dzień Pamięci o Zagładzie Romów i Sinti upamiętnia likwidację w byłym niemieckim obozie Auschwitz II-Birkenau tzw. cygańskiego obozu rodzinnego. W komorze gazowej w nocy z 2 na 3 sierpnia 1944 r. zgładzono 2897 dzieci, kobiet i mężczyzn.

 

W środę w ramach uroczystych obchodów w lesie w Chełmnie nad Nerem, gdzie znajdują się masowe groby Romów, odbędzie się odsłonięcie pomnika upamiętniającego pomordowanych austriackich Romów.

 

PAP