Gość Piotra Witwickiego wyraził nadzieję, że dzięki słowom papieża Franciszka tegoroczne obchody powstania obędą się bez politycznych sporów. - Byłoby dobrze, gdyby tak się stało. Nie podoba mi się to, że obchody powstania przerodziły sie w dzień politycznych demonstracji - powiedział.

 

- Oburzające jest, że środowiska skrajnej prawicy chcą wykorzystać datę, żeby przemaszerować przez Warszawę. To skandaliczne - dodał Zandberg i przypomniał, że rzecznik ONR Tomasz Kalinowski na swoim profilu facebookowym miał ustawione jako zdjęcie w tle fotografię Léona Degrelle'a, belgijskiego nazisty, o którym Hitler miał powiedzieć, że chciałby mieć takiego syna. 

 

- Są granice tego, co dopuszczalne w demokratycznym dyskursie - stwierdził Zandberg i kontynuował: - To, czego potrzeba, to solidarność klasy politycznej i to całej.

 

Ocena powstania niepewna, ale krytyczna

 

Zandberg nie odniósł się do warszawskiego zrywu w sposób jednoznacznie negatywny ani pozytywny. - Bez wątpienia to, co należy czcić, to bohaterstwo. Nie tylko tych, którzy walczyli z bronią w ręku, ale i ludnosci cywilnej, która pomagała powstańcom - mówił.

 

- Ale jedną sprawą jest oddanie hołdu, a drugą ocena polityczna i wojskowa tej decyzji. Ja muszę powiedzieć, że nie mam w sobie odwagi do jednoznaczego formułowania opinii, ponieważ decyzja była podejmowana w szczególnym momencie. Warszawa gotowała się do odpłacenia faszystom za lata prześladowań. Ale z punktu widzenia wojskowego to nie był moment dobry - stwierdził jeden z liderów partii Razem.

 

Zandberg nie odpowiedział ponadto, czy według niego symbole powstańcze są nadużywane. - To pytanie do powstańców, którzy jeszcze żyją - uznał.

 

Polsat News