Msza odbyła się w przeddzień 72. rocznicy wybuchu powstania. W uroczystościach udział wzięli m.in. wicepremier, minister kultury i dziedzictwa narodowego Piotr Gliński, prezydent Warszawy Hanna Gronkiewicz-Waltz, wiceprezes Związku Powstańców Warszawskich Zbigniew Galperyn i prezes Światowego Związku Żołnierzy Armii Krajowej Leszek Żukowski. Obecni byli także przedstawiciele klubów parlamentarnych.

 

- Kolejna rocznica wybuchu powstania warszawskiego będzie czasem wspomnień i wielkiej modlitwy. Niech stanie się okazją do umocnienia braterskich więzi i wzajemnego szacunku. Proszę jako biskup polowy, abyśmy ani jednym słowem ani nawet najmniejszym gestem nie zakłócili powagi tych dni. (...) Obyśmy, wpatrując się w powstańczych bohaterów, zdali egzamin z dobrej pamięci i realizacji naszego chrześcijaństwa" - powiedział w homilii biskup polowy Józef Guzdek.

 

Po mszy minister Obrony Narodowej Antoni Macierewicz wręczył powstańcom odznaczenia.

 

Odczytano Apel Pamięci

  

Wieczorem na Placu Krasińskich odbył się Apel Pamięci, a także koncert "Nowe Pokolenie 16/44".

 

Wygłaszany w poprzednich latach Apel Poległych został w tym roku zastąpiony Apelem Pamięci. Jego tekst uzgodnili przedstawiciele resortu obrony narodowej i powstańców warszawskich.

 

Są w nim wymieniani nie tylko ci, którzy polegli, ale także np. dowódcy powstania warszawskiego, którzy zmarli śmiercią naturalną. Dodana została także grupa kilku osób, które "przez dziesiątki powojennych lat nie szczędziły wysiłków, by pamięć o powstańczym zrywie nie uległa zatarciu. Upokarzani i represjonowani przez siły zmierzające do wykorzenienia tradycji niepodległościowej nie wahali się utrwalać ją i przekazywać kolejnym pokoleniom".

 

Znaleźli się wśród nich: prezydent Lech Kaczyński, prezydent RP na uchodźstwie Ryszard Kaczorowski, prezes Zarządu Głównego Światowego Związku Żołnierzy Armii Krajowej Czesław Cywiński oraz żołnierze powstania: gen. Stanisław Komornicki ps. Nałęcz i płk Zbigniew Dębski ps. Prawdzic, którzy "zginęli na służbie Ojczyzny w katastrofie smoleńskiej, a ich dzieło na zawsze stanowić będzie hołd dla bohaterstwa Powstańców Warszawskich".


"Jesteśmy pokoleniem odchodzącym w smugę cienia"

 

Wiceprezes Związku Powstańców Warszawskich Zbigniew Galperyn przypomniał, że uroczystości związane z rocznicami wybuchu powstania warszawskiego stały się już tradycją - nie tylko w Warszawie, ale w całej Polsce. - Są tradycją dla coraz mniej licznej grupy powstańców i ich rodzin, ale też dla wszystkich, którym idee wolności i niepodległości są drogie - mówił.

 

- Jesteśmy pokoleniem odchodzącym w smugę cienia. Mamy nadzieję, że młode pokolenia przejmaą od nas powstańców tradycję odwagi, waleczności i honoru. Przekazujemy je w ręce młodych ludzi, mając przekonanie, że kto ukształtuje młode pokolenie, wpłynie na los kraju i jego obywateli - mówił wiceprezes ZPW.

 

"Nie chcemy dalszych rozłamów"

 

Galperyn przypomniał też, że w tym roku po raz pierwszy lista pamięci została rozszerzona przez MON o nazwiska pięciu osób zasłużonych dla kultywowania etosu powstania warszawskiego. - Jedni nazywają tę zmianę szerokim kompromisem, inni - optymalnym rozwiązaniem, a jeszcze inni - strategicznym sukcesem. Żadne z tych słów nie jest właściwe. Nam przyświecała jedynie myśl, aby obchody naszej powstańczej rocznicy nie były pozbawione godnej i tradycyjnej oprawy wojskowej i żeby nie doprowadzić do eskalacji szalejących emocji, jakie sprawie towarzyszą od kilku miesięcy. Nie chcemy dalszych rozłamów, pragniemy pojednania i pokoju. Ale, jak powiedział św. pamięci ksiądz Jerzy Popiełuszko, w pojednaniu musi być cel, a mianowicie dobro ojczyzny, poszanowanie godności ludzkiej. W tym dniu pamiętajmy o tym. W tym dniu pamiętajmy o tych wszystkich, którzy swym życiem, czynem i nieugiętą postawą dali świadectwo umiłowania wolności i godności ludzkiej. To jest ich święto i powinno należeć wyłącznie do nich - powiedział Galperyn.

 

"Wojny nie należy gloryfikować"

 

- "Być zwyciężonym i nie ulec, to zwycięstwo" - napisano w ostatnim numerze Biuletynu Informacyjnego Armii Krajowej. "Z przelanej krwi, zespołowego trudu i znoju, z męki naszych ciał i dusz powstanie nowa Polska. Wolna, silna i wielka" - takie było marzenie powstańców - mówiła prezydent Warszawy Hanna Gronkiewicz-Waltz. - Zanim jednak ono się spełniło, Warszawa wypełniła się morzem krwi i została prawie kompletnie zniszczona - dodała.

 

Podkreśliła, że jest jej niezmiernie przykro, że w uroczystości, ze względów zdrowotnych, nie mógł wziąć udziału generał Zbigniew Ścibor-Rylski. - 1 sierpnia 1944 r. o godzinie 17 wybiła godzina bohaterstwa, nadziei, wiary w zwycięstwo (...) To były 63 dni łączniczek, sanitariuszek, powstańców, harcerzy, poczty polowej, kanałowych przewodników, a nade wszystko też cierpienia ludności cywilnej i osamotnienia w walce i zagłady miasta - przypomniała.

 

- Sensem obchodzenia kolejnych rocznic wybuchu powstania warszawskiego jest wspomnienie pomordowanych, podziękowanie i oddanie czci żyjącym i uświadomienie młodym pokoleniom jak straszna jest wojna. Wojny nie należy gloryfikować - wojna jest koszmarem i nieszczęściem, tragedią i dramatem. Chociaż powstanie warszawskie jest odległym historycznym wydarzeniem, pozostaje ono nadal i zawsze będzie jednym z istotnych elementów tożsamości Warszawy. Ponieważ wyrasta z jej historii, z poległych i tych, którzy zginęli w tym powstaniu - to było prawie 200 tysięcy osób - zaznaczyła Gronkiewicz-Waltz.

 

"Historii nie da się napisać na nowo"

 

Jak zauważyła, co roku odżywa dyskusja o słuszności powstańczego zrywu. - Dla nas jednak nie są ważne historyczne oceny; dla nas są ważne osobiste motywacje powstańców. O powodach przystąpienia do powstania warszawskiego Władysław Bartoszewski mówił tak: "ktoś to przecież powinien zrobić. Ktoś powinien reagować, ktoś powinien przeciwstawić się, ktoś powinien protestować. Ja sobie też zadawałem takie pytania i znajdowałem taką odpowiedź - jeśli ktoś, to dlaczego nie ja?" - mówiła.

 

Jak powiedziała, powstanie jest również przestrogą, przypomnieniem, że wolność nie jest dana raz na zawsze. - Oby nigdy już Warszawa nie była miejscem próby takiej, jaką przeżyliście wy, powstańcy. Pamiętajmy, że historii nie da się napisać na nowo. Próbowano wiele razy was dzielić, bez powodzenia. Od 1945 roku byliście przedmiotem podziału. Nie poddaliście się nigdy temu (...) Nie długością walki mierzy się patriotyzm, lecz tym, ile było w was miłości do Warszawy, jej obrony i odbudowy - podkreśliła prezydent stolicy.

  

Oficjalne obchody rocznicy wybuchu powstańczego zrywu rozpoczęły się w sobotę. W Parku Wolności przy Muzeum Powstania Warszawskiego, podczas spotkania powstańców z prezydentem Andrzejem Dudą i prezydent Warszawy Hanną Gronkiewicz-Waltz, prezydent wręczył ordery i odznaczenia państwowe uczestnikom powstania.

 

Powstanie warszawskie było największą akcją zbrojną podziemia w okupowanej przez Niemców Europie. 1 sierpnia 1944 r. do walki stanęło ok. 40-50 tys. powstańców. Planowane na kilka dni trwało ponad dwa miesiące. W czasie walk w Warszawie zginęło ok. 18 tys. powstańców, a 25 tys. zostało rannych. Straty wśród ludności cywilnej były ogromne i wyniosły ok. 180 tys. zabitych. Pozostałych przy życiu mieszkańców Warszawy, ok. 500 tys., wypędzono ze zniszczonego miasta.

 

PAP