Na zaproszenie arcybiskupa Monachium, kardynała Reinharda Marxa do katedry przybyli protestancki biskup, imam i rabin. Wszyscy prowadzili modlitwy dla rodzin ofiar, ratowników i policjantów, przedstawicieli władz i mieszkańców miasta w różnym wieku. Przed ołtarzem paliło się dziewięć świec.


- Wycofanie się i nieufność nie mogą mieć ostatniego słowa - apelował kard. Marx. Tłumaczył, dlaczego uroczystość urządzono w katolickiej katedrze, choć siedem z dziewięciu ofiar było muzułmanami, w większości nastoletnimi. - Dwie wieże katedry Najświętszej Maryi Panny są symbolem naszego miasta. Należą nie tylko do nas, katolików, należą do całego miasta. To dom otwarty dla wszystkich ludzi - mówił.


Dhahri Hajer z Monachijskiej Rady Muzułmanów modlił się do Allaha: "Pomóż nam w tym trudnym czasie nie stracić naszego człowieczeństwa. Zachowaj to piękne miasto i jego mieszkańców i uchroń nas, byśmy nie wpadli w błędne koło nienawiści i przemocy".


"Niemcy pozostaną tym, kim są"


Osobna uroczystość miała miejsce po południu także w parlamencie Bawarii. Prezydent Gauck zapewniał tam w przemówieniu, że Niemcy "pozostaną tym, kim są, ludzką wspólnotą, która okazuje sobie solidarność".


Zaznaczył jednocześnie, że żaden rząd nie jest w stanie zapewnić swoim obywatelom stuprocentowego bezpieczeństwa.


Fascynował się Breivikiem


- Społeczeństwo nie może pozwolić na to, by młode osoby były pozostawione same sobie ani tolerować ich niebezpiecznej drogi ku marginalizacji - mówił także prezydent.


Nawiązał w ten sposób do ustaleń śledztwa, że David Ali Sonboly, sprawca masakry, który w przeszłości leczył się psychiatryczne, był od lat poniżany w szkole. Ustalono ponadto, że pasjonowały go skrajne idee rasistowskie, grał zapamiętale w brutalne gry wideo i miał obsesję na punkcie masowych morderstw, w tym masakry popełnionej w 2011 roku w Norwegii przez fanatyka skrajnej prawicy Andersa Behringa Breivika. Masakra w Monachium miała miejsce dokładnie pięć lat później -  22 lipca wieczorem w zatłoczonym centrum handlowym Olympia. David Ali Sonboly popełnił samobójstwo.

 

PAP