Pierwsza połowa nie była porywającym widowiskiem. Styl obu drużyn, poza pojedynczymi ciekawymi akcjami, pozostawiał wiele do życzenia. Gospodarze mieli szansę na objęcie prowadzenia już w trzeciej minucie, kiedy sędzia podyktował rzut wolny niedaleko linii pola karnego, jednak w trybuny piłkę posłał Marokańczyka Nabil Aankour. Goście natomiast zmarnowali swoją szansę w 23. minucie. Po ataku lewą stroną boiska Tomasz Mokwa nie potrafił zaskoczyć bramkarza żółto-czerwonych.

 

Tuż przed przerwą przebudzili się kielczanie, którzy kilka razy podeszli pod bramkę Piasta, jednak ani Łotysz Vladislavs Gabovs, ani Łukasz Sekulski nie wykorzystali okazji i oba zespoły udały się do szatni bez bramek.

 

Po zmianie stron tempo meczu nie wzrosło. Nieco lepiej prezentowali się jednak gospodarze, bramkarzowi gości strzałem z dystansu zagroził m.in. w 59. minucie Mateusz Możdżeń, który zmienił w przerwie kontuzjowanego Marcina Cebulę, jednak piłka po rykoszecie wyszła za linię końcową boiska.

 

Długo nic... i nagle dwa gole

 

W końcu w 71. minucie Bartosz Szeliga strzałem głową pokonał bramkarza Korony i dał przyjezdnym prowadzenie. Radość Piasta trwała dość krótko, bowiem minutę później wyrównali gospodarze. Rymaniak po rajdzie na prawym skrzydle dośrodkował na szósty metr do Sekulskiego, a ten głową bezbłędnie umieścił piłkę w siatce.

 

W końcówce bardziej aktywni byli gliwiczanie, którym brakowało jednak precyzji przy wykańczaniu obiecujących akcji. Gospodarze szukali szansy głównie w kontratakach, lecz bezskutecznie i wynik spotkania już się nie zmienił.

 

PAP